Reklama

Tu możesz umieścić Twoją reklamę

Prokurator gospodarzem morderstwa.”Zombie” Wojciech Chmielarz [recenzja]

frag.okładki/wyd. czarne

Zdarzyło Wam się przeczytać książkę po której mieliście obawy spojrzeć w lustro? Kuriozalne? A jednak. Coś Wam mówiło, żeby lepiej tam nie spoglądać, bo może pojawi się ON. Ten zły, ten którego tak bardzo się baliście, a który był wytworem wyobraźni zdolnego autora. Mnie właśnie wczoraj w nocy coś takiego dopadło…A wszystko to za sprawką książki Wojciecha Chmielarza „ZOMBIE”. To historia pełna cierpienia, historia nieprawdopodobna i zarazem taka, która mogła wydarzyć się naprawdę. Robiłam już kilka wywiadów z prokuratorami, ale dopiero prokurator Adam Górnik wywarł na mnie tak kolosalne wrażenie. Nic dziwnego, wszak zabił mając kilkanaście lat i zerowe pojęcie o świecie dorosłych. O czyżby? Zamordował Korsarza, szkolnego stalkera, chuligana, złoczyńcę przed którym uciekały wszystkie dzieci. Adam był jak wybawienie, zaprowadził spokój zamykając Korsarzowi usta raz na zawsze. Na zawsze? Niekoniecznie…bo Korsarz zmartwychwstał i ma się całkiem, całkiem nieźle. A przecież rozkwasił mu mózg, był młotek, chrząstki, las, plask plask plask. A teraz Adam jest cenionym prokuratorem, z sukcesami na koncie. Zakładał że nikt się nie dowie o TYM, prócz najbliższych przyjaciół. Że tajemnica zbrodni pozostanie ukryta pod ziemią. Nie spodziewał się, że temat wróci i że wróci ON Korsarz. I nagle odbiera telefon od zmarłego i słyszy ten chichot makabrycznej przeszłości. Zaczyna się walka z potworem, katem i oprawcą. Giną w męczarniach kolejne dzieci, a ich śmierć jest kopią ostatnich chwil Korsarza. Szuka zemsty, a może chce się zrewanżować Górnikowi? Adam ma …przesrane. I nagle jego świat rozsypuje się na drobne kawałeczki, zamyka się w sobie niczym w bunkrze w którym odnajdzie kolejnego trupa. Miota się, nie śpi, nie je, zaczyna wariować. Dokonuje czynów o jakich nigdy by siebie nie podejrzewał. Miesza w to kolejnych ludzi, stosując przy tym niewyrafinowane szantaże i groźby. Czy detektyw Dawid podejmie się zlecenia odnalezienia zmarłego Korsarza? Czy wciągnie w to zadanie prostytutkę Martę? Kim dla Adama okażą się przyjaciele z dzieciństwa? Czy potrafili trzymać język za zębami? Korsarz jest tuż tuż, jego polowanie właśnie się rozpoczęło. Obsesja Adama także. W dodatku gierki z szefem prokuratury i walka z mediami nie ułatwiają zadania. Zaś żona, marzy o trzecim dziecku. A co jeśli wszyscy się dowiedzą że to on jest mordercą? Jeśli mordercą jest pan szanowny prokurator. Będzie po nim, będzie trupem. Już jest, no chyba że…przejmie prowadzenie i sam odnajdzie Korsarza.

Zombie” to prawdziwa wyprawa w świat czasów szkolnych, jakie pewnie sami wspominacie z lekką nutą nostalgii. Zawsze była jakaś czarna owca, jakiś drab którego bała się połowa szkoły. Takich złych zapamiętuje się raz na zawsze. O takich czyta się potem w gazetach, że zaginęli. Lecz z czasem nikt ich już nie szuka, oficjalnie. W rodzinach nadal tkwi chęć rozwikłania sprawy, a gdyby trzeba było to i ukarania sprawcy. Maciuś, w nim cała nadzieja. A może w dziewczynce z zespołem Downa? Historia kołem się toczy, a przeszłość lubi zapukać do drzwi w najmniej, podkreślam, w najmniej oczekiwanym momencie. No, ale Adam w końcu jest kimś ważnym, jest prokuratorem, posiada wiedzę specjalną, wie co i jak pozacierać i pozamiatać. Czy to daje mu prawo znęcania się nad innymi w środku lasu, przy świetle reflektorów? Prawda powinna wyjść na jaw, prawda mordercy niekoniecznie. Chyba, że chodzi o Zombie. A to już całkiem inna historia…

Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł:
„ZOMBIE”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
Rok wydania:
2017
ISBN:
978-83-8049-502-9
Liczba stron:
517

Facebook