Pomorska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza FJORD

źródło:Hubert Tworkowski

Zdarzenie miało miejsce parę lat temu w górach. Byłem wraz z grupą kolegów na nartach. Na stoku patrol GOPR’u Białczańskiego poszukiwał zaginionej dziewczynki. Podczas jednego ze zjazdów zauważyłem zerwany płot przy słupie zasilającym wyciąg. Było to poza szlakiem zjazdowym więc stwierdziłem, że należy sprawdzić czy aby na pewno nikt nie potrzebuje pomocy. Zjechałem delikatnie w dół do miejsca w którym był jeszcze na tyle cienki śnieg, że umiałem po nim przejechać nartami. W miejscu zerwania siatki odgradzającej odnalazłem wyziębioną i nieprzytomną dziewczynkę, która poszukiwali ratownicy pogotowia górskiego. Po wyplątaniu jej z płotków powiadomiłem niezwłocznie patrol GOPR, który przewiózł ją skuterem do karetki oczekującej na dole stoku. Do ich przyjazdu zabezpieczyłem miejsce zdarzenia poprzez wbicie nart w śnieg w pozycji X, zaś nogę zaginionej zabezpieczyłem prowizoryczną szyną z nart oraz bandaży elastycznych które woziłem w kurtce. Również to wydarzenie popchnęło mnie do dalszego działania i całkowicie zmieniło moje plany na przyszłość. Wtedy też postanowiłem, że resztę życia chcę poświęcić ratownictwu.

Z Hubertem Tworkowskim, koordynatorem i ratownikiem PGPR Fjord – rozmawia Anna Ruszczyk.

 

Jak powstała Pomorska Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza Fjord, co było bodźcem do jej utworzenia?

Pomysł na utworzenie grupy pojawił się już parę lat temu, podczas mojego pobytu w TOPR. W czasie wizyty doszło do zgłoszenia o zaginięciu młodego chłopaka, który wyszedł na szlak i z niego nie wrócił. Natychmiastowo rozpoczęły się jego poszukiwania i pomimo późnego wieczoru i trudnej pogody do akcji włączyli się również ratownicy przebywający już w domu. Przybyli na miejsce zbiórki już po 15 minutach po zaalarmowaniu przez rodzinę. Wtedy też po raz pierwszy pomyślałem o utworzeniu naszej grupy. Kolejnym bodźcem była praca w WOPR’ze Gdyńskim i Gdańskim, które posiadają sekcje psów ratowniczych. Tam urodziło się zamiłowanie do czworonożnych przyjaciół, pomagających nam w poszukiwaniach. Potem coraz częściej obserwowałem i śledziłem pracę takich grup jak PCK,POPR czy OGPR. Pod koniec czerwca,w końcówce roku szkolnego doszło do wielu zaginięć na terenie Pomorza oraz akcji ratunkowych. Wtedy wraz z trojgiem przyjaciół podjęliśmy decyzję o otworzeniu PGPR i zjednoczeniu ratowników z służb OSP,WOPR,TOPR,GOPR oraz pogotowia z którymi wcześniej na temat pomysłu rozmawialiśmy i go omawialiśmy.

Czym dokładnie się zajmujecie?

Naszym celem jest przede wszystkim poszukiwanie osób zaginionych na terenie województwa pomorskiego i z takim zamysłem grupa została utworzona. Pomimo tego zajmujemy się również niesieniem ratunku ofiarom wypadków, katastrof i klęsk żywiołowych oraz usuwaniem ich skutków.

źródło:Hubert Tworkowski

Jakiego typu zgłoszeń macie najwięcej?

W tym momencie aktualnie jak wcześniej już wspominałem dostajemy najwięcej telefonów o osobach zaginionych. Zdarza się tydzień gdzie telefon zadzwoni raz, ale teraz szczególnie w okresie końcówki wakacji w ciągu dnia umiemy odebrać od 2 do 3 telefonów.

Jak zazwyczaj kończą się wakacyjne zaginięcia?

Na całe szczęście w tym roku większość zaginięć na Pomorzu zakończyła się pozytywnymi wynikami akcji. Niestety jednak nie zawsze. Koledzy z innych grup znajdujących się w sąsiadujących województwach mieli już mniej szczęścia i przegrali walkę z czasem.

Jakie zdarzenie związane z zaginięciem utkwiło szczególnie w Pana pamięci?

Zdarzenie miało miejsce parę lat temu w górach. Byłem wraz z grupą kolegów na nartach. Na stoku patrol GOPR’u Białczańskiego poszukiwał zaginionej dziewczynki. Podczas jednego ze zjazdów zauważyłem zerwany płot przy słupie zasilającym wyciąg. Było to poza szlakiem zjazdowym więc stwierdziłem, że należy sprawdzić czy aby na pewno nikt nie potrzebuje pomocy. Zjechałem delikatnie w dół do miejsca w którym był jeszcze na tyle cienki śnieg, że umiałem po nim przejechać nartami. W miejscu zerwania siatki odgradzającej odnalazłem wyziębioną i nieprzytomną dziewczynkę, która poszukiwali ratownicy pogotowia górskiego. Po wyplątaniu jej z płotków powiadomiłem niezwłocznie patrol GOPR, który przewiózł ją skuterem do karetki oczekującej na dole stoku. Do ich przyjazdu zabezpieczyłem miejsce zdarzenia poprzez wbicie nart w śnieg w pozycji X, zaś nogę zaginionej zabezpieczyłem prowizoryczną szyną z nart oraz bandaży elastycznych które woziłem w kurtce. Również to wydarzenie popchnęło mnie do dalszego działania i całkowicie zmieniło moje plany na przyszłość. Wtedy też postanowiłem, że resztę życia chcę poświęcić ratownictwu.

źródło:Hubert Tworkowski

Jakimi siłami i środkami dysponujecie?

Grupa powstała niedawno, nasz zespól liczy 10 ratowników. Posiadamy podstawowe zestawy ratownictwa medycznego typu R0 oraz każdy z ratowników posiada osobistą nerkę z wyposażeniem apteczki pierwszej pomocy.

Kto i w jakiej sytuacji może się do Was zgłosić z prośbą o pomoc?

Zgłosić się do nas może każdy, kto potrzebuje udzielenia pomocy w powyżej wymienionych kategoriach. Nasi ratownicy są dostępni całodobowo pod numerem ratunkowym 507499128 i jeśli będziemy w stanie pomóc nasze zespoły zostaną niezwłocznie wysłane do akcji.

Z kim na co dzień współpracujecie w ramach realizowanych zadań?

Są to przede wszystkim służby tzw ,,systemowe” czyli należące do Państwa. Zalicza się do nich straż pożarna, pogotowie ratunkowe czy policja. Współpracujemy również z innymi grupami ratowniczymi takimi jak POPR,PCK a oprócz tego z organizacjami ochotniczymi typu OSP czy WOPR. W ostatnim czasie udało się również podjąć współpracę z sekcją obrony cywilnej.

Czy można dołączyć do Waszego zespołu?

W połowie grudnia planujemy rekrutację i wtedy będzie możliwość dołączenia do zespołu PGPR. Na przełomie końcówki listopada podamy szczegółowe informacje na ten temat.

Dziękuję za rozmowę

Facebook