Najnowsze

Ochroniarze „Skruszonych”, czyli jak działa ZOŚK-a

Zdzisław Hanejko (archiwum własne)

Policjanci w ZOŚK to najczęściej policjanci operacyjni z dużym doświadczeniem w pracy operacyjnej z innych jednostek w Policji, np. z CBŚP pion kryminalny, antynarkotykowy, ekonomiczny, z WTO z Wydziałów KR KWP. Dobierając policjantów do ZOŚK sprawdza się ich umiejętności wcześniejszej współpracy z osobowymi źródłami informacji. Sprawdza się czy potrafią obsługiwać i dokumentować pieniądze z funduszu operacyjnego „O”. Poza tym od kandydatów do pracy w ZOŚK wymagane jest posiadanie certyfikatu o dostępie do informacji niejawnych z klauzulą „ściśle tajne”. To policjanci o najwyższym stopniu zaufania i przestrzegania tajemnicy. Każdy z nich musi być dobrym kierowcą, wyszkolonym do dynamicznej jazdy w szykach ochronnych. Często są to policjanci, którzy mają już wieloletnie doświadczenie w pracy operacyjnej i chcą przed odejściem w stan spoczynku zniknąć z miasta, z ulicy. Ważne jest, aby taka osoba była komunikatywna, potrafiła dostosować się do poziomu kontrahenta oraz pogodziła z faktem, że podejrzanego, którego wcześniej ścigała karnie i wsadzała za kratki teraz ma chronić, a nawet być jego jedynym przyjacielem. Taki policjant z ZOŚK musi być przygotowany na to, że dużo czasu spędza poza domem, w podróży albo w towarzystwie osób chronionych.

Ze Zdzisławem Hanejko, byłym „ochroniarzem skruszonych”, t.j. policjantem operacyjnym z Zarządu Ochrony Świadka Koronnego CBŚP – rozmawia Anna Ruszczyk.

Jak tworzyły się struktury policyjne wyspecjalizowane w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej?

Na przełomie lat 1989/1990 w naszym kraju dokonały się zmiany systemu politycznego, gospodarczego i ekonomicznego. Otwarcie się na zachód i pretendowanie do członkostwa w Unii Europejskiej wymusiły wprowadzenie istotnych zmian w prawie karnym. W tym samym czasie, w trakcie zmian politycznych i ekonomicznych powstała tzw. szara strefa oraz zorganizowana przestępczość, które wykorzystały luki prawne aby wzbogacać się w sposób bardziej lub mniej bezprawny. Okres zmian, reorganizacja organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości oraz brak odpowiednich przepisów prawnych doprowadziły do powstania w kraju wielu zorganizowanych grup przestępczych. Niektóre działały wyłącznie w sferze ekonomicznej np. przemyt tytoniu, alkoholu, samochodów, inne zaś miały charakter zbrojny (przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu jak np. wymuszenia haraczy, porwania dla okupu, rozboje, napady na banki, konwoje wartości pieniężnych, podkładanie ładunków wybuchowych, zabójstwa na zlecenie). W 1994 roku w Policji powstały Wydziały do zwalczania Zorganizowanej Przestępczości. W prokuraturach okręgowych również powołano wydziały ds. Przestępczości Zorganizowanej. W 1997 roku w KGP utworzono Biuro do spraw Narkotyków KGP, jeszcze w tym samym roku uchwalono ustawę o świadku koronnym. Trzy lata później połączono dwa Biura KGP, czyli PZ i Narkotyków oraz utworzono Centralne Biuro Śledcze Komendy Głównej Policji.

Jakich narzędzi brakowało wówczas służbom?

Służby potrzebowały nowoczesnego prawa oraz narzędzi do walki ze zorganizowaną przestępczością, stąd wprowadzono chociażby „zakup kontrolowany” czy też „dostawę kontrolowaną”. Zorganizowana przestępczość kryminalna, narkotykowa i ekonomiczna kierowała się swoim tzw. kodeksem honorowym, była bardzo hermetyczna. Liderzy grup sami stanowili dla swoich członków prawo, wymierzali kary, konkurowali z innymi przestępcami o rynek i zyski. W walce tej stosowano brutalną przemoc z użyciem broni oraz materiałów wybuchowych. Charakter popełnianych przestępstw (w sposób zorganizowany, kierowany przez lidera grupy, tworzenie własnych struktur, brutalność w działaniu) spowodowały, że organy ścigania, wymiaru sprawiedliwości miały ograniczone możliwości ujawnienia oraz wykrycia takich przestępstw. W efekcie trudniej było doprowadzić do skutecznego skazania lidera, a także wszystkich członków grupy przestępczej. W tym celu obok innych narzędzi prawnych oraz metod i form pracy operacyjnej wprowadzono doskonały akt prawny, czyli Ustawę z dnia 25 czerwca 1997 r o świadku koronnym .

Czy według Ciebie ustawa ta była właściwym krokiem w walce z przestępczością zorganizowaną?

Według mnie był to zamysł jedyny i słuszny, który przez 21 lat istnienia spełnił swoje wymagania i oczekiwania służb, wymiaru sprawiedliwości, a także społeczeństwa. Istotą tej ustawy jest darowanie kary członkowi grupy przestępczej (który miał najmniejszy udział w przestępstwie) w zamian za zeznania przed sądem, dzięki którym wykryte zostaną inne przestępstwa, osądzeni liderzy grup przestępczych oraz pozostali ich członkowie.

Jak wyglądały początki funkcjonowania koronnych, czy służby były odpowiednio przygotowane do realizacji zadań wynikających z przepisów prawnych?

Początki funkcjonowania instytucji świadka koronnego, a także prawa w tym zakresie przebiegały bez większych zastrzeżeń. Uchwalano przepisy wykonawcze, wdrażano zmiany w kodeksie karnym oraz w całym systemie wykonawczym. Było to pewnego rodzaju novum, które do tej pory nie funkcjonowało w naszym systemie prawnym. Polski system ochrony koronnych wzorowany był na modelu włoskim. W praktyce tworzenie nowej struktury oraz nowego prawa wiązało się z wieloma problemami technicznymi, prawnymi i finansowymi. Na szczeblu KGP zaangażowano wiele osób do tworzenia, ustanowienia przepisów wykonawczych wewnątrz Policji. Należy wspomnieć, że już po uchwaleniu przez parlament Ustawy z dnia 25 czerwca 1997 r były pierwsze osoby objęte programem ochrony świadków koronnych. Jednym słowem, tworząc cały system, uczono się na własnych błędach. Tak powstała instytucja, która w naszym kraju chroni osoby objęte programem ochrony dla wszystkich innych służb specjalnych t.j. dla ABW, CBA, Straży Granicznej, Policji, Prokuratury. Tworząc Zarząd Ochrony Świadka Koronnego poniesiono niebotyczne koszty z Funduszu operacyjnego Policji „O” – zero, po to, aby opracować i przygotować obiekty specjalne t.j. lokale kontaktowe, lokale operacyjne, mieszkania operacyjne dla policjantów z ZOŚK. Należało również zakupić z funduszu „O” specjalne pojazdy operacyjne, samochody nieoznakowane o innych markach i modelach niż zwykle używa Policja oraz wiele innych materiałów do maskowania działań operacyjnych policjantów ZOŚK.

Z jakimi problemami przede wszystkim musieliście się uporać?

Podczas tworzenia instytucji ochrony świadka koronnego napotykano wiele problemów. Głównym z pewnością był brak jakichkolwiek doświadczeń w naszym kraju w tej dziedzinie prawa oraz wzorców do naśladowania. Taka sytuacja ma znaczenie negatywne, ale może mieć też pozytywne, chociażby takie, że tworząc coś od nowa, nie powieli się błędów i dopełni wszelkich starań, aby utworzony system funkcjonował poprawnie. Problemy wynikały także z mentalności prawników, policjantów a także społeczeństwa. System pozwalał na darowanie winy, kary przestępcy, który w zamian za zeznania obciążające swoich kompanów uniknie kary. Przestępca taki w trakcie całego procesu był chroniony jak VIP, żył w dobrych warunkach mieszkalnych niekiedy wraz z rodziną. Otrzymywał pomoc finansową, zmieniał miejsce zamieszkania, miejsce pracy. Wyrabiano mu nowe dokumenty na podstawie których mógł używać innych niż własne dane osobowe. Zdarzały się sytuacje w których w ramach operacji plastycznej usuwał lub zmieniał charakterystyczne cechy wyglądu.

Jak wygląda codzienność świadka koronnego?

W przypadku gdy osoba chroniona zeznaje w sądzie i jest przewożona na sprawę sądową z jednego miejsca do drugiego (na terenie kraju) oczywistym jest, że w tym czasie nie może pracować. W takiej sytuacji udzielana jest jej pomoc finansowa. Są to pieniądze z funduszu operacyjnego policji na utrzymanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb bytowych. W tym zakresie prokurator prowadzący wydaje postanowienie, a policjant z ZOŚK tzw. „Dowódca Ochrony” (zwany w praktyce „Opiekunem” świadka koronnego, „Opiekunem programu”) wypłaca co miesiąc za odręcznym pokwitowaniem. W każdym przypadku prowadzenia przez policjanta z ZOŚK PPiO (programu pomocy i ochrony) natrafimy na liczne problemy, głównie natury egzystencjalnej. Osoba chroniona (często z rodziną) zamieszkuje samodzielnie w obiekcie specjalnym policji. Najczęściej jest to dobrze wyposażone i umeblowane mieszkanie, apartament lub nawet dom. Osoby te nie są chronione całodobowo, ale największym problemem jest dla „Opiekuna” zapewnienie osobom chronionym normalnego funkcjonowania, niedopuszczenie do dekonspiracji, bądź ujawnienia miejsca zamieszkania świadka koronnego. Ponadto musi być zapewniona opieka medyczna dla całej rodziny. Dzieci świadków koronnych uczestniczą w obowiązkowej edukacji, czasem załatwia się pracę dla żony lub konkubiny świadka koronnego.

Czy najważniejsza w tym wszystkim jest legenda?

Oczywiście, ważne jest opracowanie dobrej legendy. Oni muszą wiedzieć jak mają się zachowywać, co mogą mówić sąsiadom, co dzieci w szkole mogą opowiadać swoim rówieśnikom. Nie mogą korzystać swobodnie z telefonów i dzwonić do innych krewnych, dawnych znajomych, nie mogą korzystać z portali społecznościowych ani innych mediów na podstawie których można by było ich zlokalizować. Zadaniem „Opiekuna” jest monitorowanie zachowań całej chronionej rodziny. Osoba chroniona nie może nawet korzystać z powszechnej służby zdrowia, w każdym przypadku choroby lub wypadku opłaca się z funduszu „O” prywatnych lekarzy po to, aby osoba taka nie zewidencjonowała się w systemie komputerowym Narodowego Funduszu Zdrowia. W celu lepszego maskowania policja wytwarza zarówno dla policjantów jak i dla osób chronionych tzw. dokumenty legalizacyjne na podstawie których można używać innych niż własne dane osobowe. Są to dowody osobiste, paszporty, prawa jazdy oraz inne niezbędne dokumenty do ukrycia prawdziwych danych. Takimi dokumentami mogą być także akty ślubu, zgonu, dyplomy wyższych uczelni, czy dokumenty kościelne, jak świadectwo bierzmowania, chrztu – w zależności od potrzeb.

Kto może starać się o uzyskanie statusu świadka koronnego?

Świadek koronny to podejrzany, to przecież także przestępca, który w zamian za złożenie zeznań przeciwko swoim kompanom będzie miał darowaną winę i karę. Aby zostać świadkiem koronnym należy spełnić pewne wymogi t.j.- przekazać organowi prowadzącemu postępowanie (Prokuratorowi) informacje, które mogą przyczynić się do ujawnienia okoliczności przestępstwa, wykrycia pozostałych sprawców, ujawnienia dalszych przestępstw lub zapobieżenia im. Taka osoba musi ujawnić majątek swój oraz znany mu majątek pozostałych sprawców przestępstwa lub przestępstwa skarbowego, popełnionego w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego. Oprócz tego kandydat na świadka koronnego musi zobowiązać się do złożenia przed sądem wyczerpujących zeznań dotyczących osób uczestniczących w przestępstwie lub przestępstwie skarbowym. W praktyce wygląda to tak, że podejrzany składa wniosek do Prokuratora o nadanie statusu, jest przesłuchiwany i po pozytywnej weryfikacji przez Prokuratora oraz ocenie wartości jego zeznań Prokurator składa wniosek do sądu o nadanie statusu świadka koronnego. Prokurator wnioskuje także o dopuszczenie do zeznań w charakterze świadka tego właśnie podejrzanego. W tym czasie zawiesza się wszystkie postępowania karne w których występuje kandydat na świadka koronnego jako podejrzany. Po złożeniu zeznań przez świadka koronnego, a w konsekwencji po czasie, gdy zapadną wyroki skazujące we wszystkich sprawach w których zeznawał koronny, prokurator umarza jego wcześniej zawieszone sprawy (w których był podejrzanym). Pamiętajmy jednak, że świadek koronny to też podejrzany, ale nie przestępca najcięższego kalibru, który nie mógł on popełnić w zorganizowanej grupie przestępczej zbrodni zabójstwa, ani zlecić czy współdziałać w popełnieniu takiej zbrodni. Koronnym nie może także zostać osoba, która nakłaniała inną osobę do popełnienia czynu zabronionego, w zorganizowanej grupie przestępczej, w celu skierowania przeciwko niej postępowania karnego. Statusu świadka koronnego nie uzyska z pewnością podejrzany, który sam kierował zorganizowaną grupą albo związkiem mającymi na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego. Reasumując uzyskanie statusu świadka koronnego przez podejrzanego jest pewnego rodzaju ugodą, czy też porozumieniem pomiędzy przestępcą który działał w zorganizowanej grupie przestępczej, a wymiarem sprawiedliwości – Prokuratorem. Taki układ można porównać do Temidy, symbolu wymiaru sprawiedliwości, która trzyma wagę. Zeznania świadka koronnego powinny być cięższym dowodem, niż jego winy.

Logo ZOŚK (źródło: Zdzisław Hanejko)

W jaki sposób dobierani są funkcjonariusze do służby w Zarządzie Ochrony Świadka Koronnego?

Policjanci w ZOŚK to najczęściej policjanci operacyjni z dużym doświadczeniem w pracy operacyjnej z innych jednostek w Policji, np. z CBŚP pion kryminalny, antynarkotykowy, ekonomiczny, z WTO z Wydziałów KR KWP. Dobierając policjantów do ZOŚK sprawdza się ich umiejętności wcześniejszej współpracy z osobowymi źródłami informacji. Sprawdzamy czy potrafią obsługiwać i dokumentować pieniądze z funduszu operacyjnego „O”. Poza tym od kandydatów do pracy w ZOŚK wymaga się posiadania certyfikatu o dostępie do informacji niejawnych z klauzulą „ściśle tajne”. To policjanci o najwyższym stopniu zaufania i przestrzegania tajemnicy. Każdy z nich musi być dobrym kierowcą, wyszkolonym do dynamicznej jazdy w szykach ochronnych, nie bać się latać helikopterem. Często są to policjanci, którzy mają już wieloletnie doświadczenie w pracy operacyjnej i chcą przed odejściem w stan spoczynku zniknąć z miasta, z ulicy. Ważne jest, aby taka osoba była komunikatywna, potrafiła dostosować się do poziomu „kontrahenta” oraz pogodziła z faktem, że podejrzanego, którego wcześniej ścigała karnie i wsadzała za kratki teraz ma chronić, a nawet być jego jedynym przyjacielem. Taki policjant z ZOŚK musi być przygotowany na to, że dużo czasu spędza poza domem, w podróży albo w towarzystwie osób chronionych.

Z jakimi zagrożeniami łączy się służba w ZOŚK?

W trakcie obsługi programu pomocy i ochrony policjant operacyjny musi się wykazywać dużą inicjatywą w rozwiązywaniu codziennych problemów osoby chronionej, często i jego rodziny. Należy pamiętać, że osoby chronione są przestępcami, ale także ludźmi, którym ich dotychczasowy świat się zawalił. Żyją w ciągłym stresie, niepewności, pełni obaw bez widoków na koniec tej sytuacji. Programy trwają kilka lat, często nawet ponad 10. Porażką „opiekuna” byłoby doprowadzenie do sytuacji w której osoba chroniona popełniłaby kolejne przestępstwa, zdekonspirowała się lub nawet naraziła na niebezpieczeństwo utraty zdrowia, czy życia. Zagrożenia jakie się najczęściej pojawiają w tej nietypowej służbie głównie pochodzą od osób chronionych. Ale są też takie, które wynikają ze specyfiki działań np. długie konwoje operacyjne, w tym prowadzenie pojazdu przez kilka, kilkanaście godzin, przeloty śmigłowcem, a także ciągła samokontrola i kontrobserwacja czy ktoś nas nie śledzi. Osoby chronione często nie chcą się podporządkować nakazom, zakazom, wytycznym twierdząc, że przecież nie są w więzieniu tylko na wolności i w zasadzie mogą robić co im się podoba. Rolą opiekuna jest, aby nigdy nie nawarstwiać takich problemów tylko je rozwiązywać. Taki policjant w zasadzie prowadzi życie na podwójnej tożsamości, żyje w świecie pełnym obaw i o siebie i o osoby chronione.

Z którymi świadkami koronnymi policjanci mają więcej kłopotów?

Świadków koronnych można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to single, są bardziej problemowi, niezdecydowani, często się wahają, nie mają nic do stracenia. Zdecydowanie z nimi jest najwięcej problemów. Druga grupa to koronni z rodzinami, dziećmi a niekiedy z konkubinami. Są bardziej doświadczeni życiowo i sami generują mniej problemów, być może bardziej myślą o rodzinie niż tylko o sobie.

Czy może dojść do sytuacji w której koronny zaprzyjaźnia się z ochraniającymi go funkcjonariuszami?

Mówimy o tak zwanym „syndromie sztokholmskim”. Zarówno podczas współpracy policjanta operacyjnego z osobowymi źródłami informacji jak i podczas obsługi PPiO może dojść do sytuacji w której Opiekun zaprzyjaźnia się, darzy ponad służbową sympatią osoby chronione. Nie jest to naganne, ale trzeba umieć zachować dystans. To policjant ma decydować na co może pozwolić świadkowi koronnemu. Znam przypadki gdy policjanci pozwalali sobie mówić po imieniu albo oficjalnie na pan. To nietypowa praca w której tworzenie bardzo dobrych relacji ze świadkiem koronnym jest obowiązkiem służbowym. Obowiązkiem również jest resocjalizacja takiej osoby w warunkach wolnościowych, mówiąc potocznie chodzi o „nawrócenie”, czy też „odwrócenie” skruszonego przestępcy.

Czy znasz przypadki w których zmieniono funkcjonariuszy ochraniających świadka?

Tak, to analogia do „syndromu sztokholmskiego”. W przypadku otrzymania do prowadzenia PPiO trzeba się ze świadkiem zaprzyjaźnić, udawać jego najlepszego i jedynego kumpla (bo przecież swoich byłych wszystkich sprzedał), musi być między nami „chemia”, czyli pełne i wzajemne zrozumienie. Osoby chronione to osoby z różnych środowisk i z różnym poziomem wykształcenia. Po poznaniu takiej osoby należy częściowo dostosować się do jej poziomu, mówić jej językiem. Koronni próbują wykorzystywać swoją sytuację, pozycję, aby wynieść z tego jak najwięcej. Często są bardzo roszczeniowi, nieustannie czegoś żądają. Każdy z nich jest przekonany, że to właśnie on jest najlepszym koronnym w kraju. Bywały różne problemy z koronnymi, ponieważ niektórzy mieli parcie na szkło. Szli do mediów, dziennikarzy, narażali siebie i swoje rodziny oraz policjantów. Na podstawie takich konfliktów czasem należało zmienić opiekuna albo opiekunowi program. Niekiedy nawet przenoszono świadka koronnego do innego miasta, do innego Wydziału ZOŚK. Zdarzały się i takie sytuacje, gdy koronny „skumał się” w swoim nowym miejscu zamieszkania z lokalnymi gangusami, wówczas tylko szybka ewakuacja mogła uchronić program przez katastrofą.

Czego nie wolno koronnym?

Po pierwszych przesłuchaniach przez prokuratora i po złożeniu wniosku do sądu o nadanie statusu podpisuje się tzw. „zalecenia”. Jest to dokument w którym zawiera się informacje dotyczące nakazów i zakazów. Najczęściej są to informacje o tym, aby nie utrzymywać kontaktów z dawnymi znajomymi, dalszą czy też bliższą rodziną, nie poruszać się samodzielnie za wyjątkiem wyznaczonego miejsca, nie doprowadzać do sytuacji w której się zdekonspiruje. Świadek koronny przed sądem nie może zeznać nieprawdy lub zataić prawdę co do istotnych okoliczności sprawy. Nie może zataić majątku, który nabył bądź uzyskał w drodze przestępstwa, jak również nie może popełnić nowego przestępstwa umyślnego lub umyślnego przestępstwa skarbowego.

Jacy są „skruszeni”?

To są normalni ludzie, czyli przekrój naszego społeczeństwa. Są tzw. karki, sterydy z siłowni, prymitywni bez autorytetów jak i ludzie z wyższych sfer wykształceni, kulturalni wyrachowani. Większość z nich rokuje duże nadzieje na szanse funkcjonowania w przyszłości w normalnym społeczeństwie. Często wchodząc w program uciekają przed długami u komornika, u mafii. Uciekają, bo chcą ochronić swoje życie i najbliższych. Czyli faktycznie chcą się „odwrócić”, a wcześniej skruszeć. Zdarzają się przypadki, że przestępca wszedł w program po to, aby liczyć na „parasol”. To typowy recydywista, który chciał oszukać system i ugrać coś dla siebie licząc, że będąc pod ochroną policji, będzie mógł nadal funkcjonować w szarej strefie.

Więcej zyskano czy stracono powołując instytucję świadka koronnego?

Po 21 latach funkcjonowania tej instytucji z całą pewnością można stwierdzić, że przyniosła więcej korzyści niż problemów. Są oczywiście niedoskonałości prawa i organów ścigania, zdarzały się przypadki fałszywych oskarżeń składanych przez świadków koronnych czy też kupczenia zeznaniami. Prokurator jest od tego, aby wszystkie zeznania świadków koronnych weryfikować z innymi dowodami osobowymi i rzeczowymi. Często toczy się dyskusja na temat kosztów, czy nie są za duże i kto faktycznie powinien je ponosić: Ministerstwo Sprawiedliwości, Prokuratura, Sądy czy nadal Policja. Ile warte jest ludzkie życie i jakie koszty można ponieść na ochronę świadka koronnego, jeżeli tylko na podstawie jego zeznań wykryje się i skaże na dożywocie sprawcę zabójstwa? Warto zwrócić uwagę na problem przestępstw skarbowych. To zawsze są miliardowe straty dla skarbu państwa np. przy wykryciu na podstawie zeznań świadków koronnych grup wyłudzających VAT lub przemyt znacznych rozmiarów.

Czy prawdą jest, że z roku na rok coraz mniej osób stara się o uzyskanie statusu świadka koronnego?

Jak na początku istnienia instytucji od 1997 roku mówiło się o wzroście, tak obecnie można mówić o stabilizacji, tudzież o powolnym zmniejszaniu się liczby świadków koronnych w Polsce. Głównie wynika to ze zmian charakteru grup przestępczych, obecnie najczęściej są to przestępstwa ekonomiczne oraz skarbowe.

Dziękuję za rozmowę

Facebook