Zbrodnia w sztuce

fragm.okładki "Zbrodnia w sztuce" MOCAK

Ta recenzja będzie nieco inna, być może dlatego, że nie odnosi się do książkowych nowości, lecz kłania się nisko tytułom wydanym niegdyś. Tylko, czy dziesięć lat to naprawdę szmat czasu? Na to pytanie każdy z czytelników musi odpowiedzieć sobie sam.

Nie tak dawno kupiłam w antykwariacie album wydany przez Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Co mnie tknęło, aby skierować swoją uwagę akurat w stronę twórców, malarzy, rzeźbiarzy i fotografów? Czyżby dusza artystyczna powiedziała w końcu: „dość o zabójstwach”? Nic z tego. To, że album trafił w moje ręce, nie jest czystym przypadkiem. Zaintrygował mnie tytuł – „Zbrodnia w sztuce” – jasno wskazujący, czego mogę się spodziewać. Pytania moje koncentrowały się wokół miejsca zbrodni w świecie artystów. Czy zbrodnia może być natchnieniem, inspiracją do tworzenia zapierających dech instalacji, rzeźb i obrazów? Kim są ludzie, którzy uplastyczniają zabójstwa, umiejscawiając sprawców odrażających czynów przestępczych w centrum zainteresowania? Czy prace seryjnych morderców powinny zdobyć ściany galerii?

Pytań, jak zwykle zresztą, było niemało. „Zbrodnia w sztuce” wydana przez Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie jest ciekawym albumem poruszającym ważne zagadnienia w sposób nienachalny, nietuzinkowy i niezwykle intrygujący. Skoro zbrodnie ciekawią, pomimo ciężaru bezeceństw i ludzkich tragedii, warto przyjrzeć się temu zjawisku bliżej. Na łamach publikacji autorzy przybliżają historię zbrodni na tle seksualnym, sprawnie przytaczając szereg nazwisk najbardziej znanych seksualnych drapieżców. Nie o same sylwetki sprawców w tym przypadku chodzi, lecz o wydobycie na światło dzienne ich motywacji do stosowania przemocy, okaleczania, gwałcenia i wreszcie, zabijania. Na kartach pojawiają się ciekawostki związane z początkami profilowania psychologicznego i rozwojem metod wykrywczych.

Niezwykle interesująco o zależnościach między psychiatrią i przestępczością opowiada Bogusław Harbat. To w istocie ciekawa lekcja o psychice ludzkiej, obdarzonej genem kreatywności, zarówno w świecie sztuki, jak i w zbrodniach. Czy przestępcy stają się artystami, a może artyści czerpią z dorobku kryminalnego przestępców? Co łączy te dwie grupy ludzi, a co ich dzieli? Dzięki Harbatowi będziecie mieli okazję spojrzeć na sztukę oczami zabójców, a na zabójców oczami krytyka sztuki. To ciekawe, może nawet niecodzienne i zaskakujące podejście do analizy brzydoty i piękna w twórczości – tym ciekawszy może być odbiór widza i czytelnika.

Autorzy nie narzucają własnego światopoglądu, ale wyznaczają punkty na mapie zbrodni. Od zabójstw bez motywu, poprzez przemoc „czterech ścian”, po zbrodnie ludobójstwa. Czy tego chcemy, czy też nie, zabójstwa i niewyjaśnione okoliczności śmierci znajdują się także w centrum zainteresowań artystów. Są materiałem, z którego odważnie lepią, rzeźbią i tworzą dzieła szokujące, wzbudzające niepokój, lęk, odrazę, ale i ciekawość. Ciekawość zarówno człowieka, który dopuścił się zbrodni, jak i jego ofiary lub ofiar. W albumie zawarto przekrój form, symboliki i prób interpretacji mrocznej sfery życia ludzi i zwierząt.

Ponoć obraz mówi więcej niż tysiące słów. „Zbrodnia w sztuce” nie tylko mówi, ale woła o uwagę. Problematyka zbrodni jest ponadczasowa, uniwersalna, ale nie monotonna. Fascynuje wiele środowisk, nie tylko naukowych, czego dowodem jest wspomniany album. Zastanawiam się, na ile jesteśmy w stanie poszerzyć margines wolności w sztuce dotykającej zagadnień śmierci. Czy w sprawach ostatecznych tabu wciąż krępuje twórców, cenzurując ich prace? Czy przestępcy odkrywający za murami więzienia talenty artystyczne zasługują na miano twórców, na naszą uwagę, aplauz ze strony społeczeństwa?

Zachęcam do przyjrzenia się fotografiom zamieszczonym w publikacji „Zbrodnia w sztuce”, poznania intencji twórców oraz symboliki zawartej w poszczególnych obrazach, instalacjach czy rzeźbach. Jeśli sztuka ma wpływać na ludzkie nastroje i uczucia, wstrząsać sumieniem świata, wskazywać na sprawy trudne i ważne, to jak najbardziej, powinna wnikliwie badać zbrodnie. Analizować zależności, szukać powiązań między złem a dobrem, starać się dociekać przyczyn przestępczości, upatrując w odpowiedziach klucza do poznania prawdy o ludzkich i zwierzęcych losach. Trudno prezentować zabójstwa i ich konsekwencje dla życia społecznego bez empatii tak potrzebnej do zrozumienia sytuacji, w jakiej znaleźli się sprawcy i ich ofiary. Publikacja jest także doskonałą okazją do rozprawienia się z mitami narosłymi wokół zbrodni. Warto spojrzeć na tę problematykę szerzej, nie bać się stawiać pytań tam, gdzie inni już dawno przestali pytać.

 

Tytuł: Zbrodnia w sztuce. Crime in art
Wydawnictwo: Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 206

Facebook