Czas płynie, rzeczywistość się zmienia, a zainteresowanie okresem PRL-u nie mija. Powstają filmy, podcasty i albumy. Z pewną dozą nostalgii zbiera się okruchy wspomnień, archiwizuje i na nowo prezentuje. Od spraw ważnych, historyczno-politycznych i społecznych, poprzez zwykłą codzienność, aż po takie ciekawostki, jak opowieści o tym jakimi zabawkami się wówczas bawiono. Co można było kupić, a co pozostawało wyłącznie w sferze marzeń. PRL ma w sobie jakiś magnes, który przyciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Czyżby był w modzie? A może istnieje jeszcze jakiś inny powód dla którego wydawcy chętnie spoglądają w przeszłość? Zbrodnie? Nieustannie, wszak jak krwawi to ciekawi. Ale jest jeszcze coś innego, niż akta kryminalnych spraw, coś, co potrafi przyprawić o dreszcze. Tak, to demony przeszłości, tak silnie związanej z teczkami i tym, co kryło się w ich wnętrzu. O tym doskonale wiedzą zarówno szpiedzy, jak i ci, którzy za nimi podążali.
Nakładem Wydawnictwa Znak ukazała się najnowsza książka Tomasza Awłasewicza „Łowczynie szpiegów”. Myślę, że każdy, kto przez ostatnie lata interesował się tematyką służb specjalnych, z pewnością natrafił na poprzednie publikacje autora: „Łowcy szpiegów” i „Niewidzialni”. Tomasz jest niekwestionowanym ekspertem w tej dziedzinie, co sprawia, że jego książki po prostu świetnie się czyta. Tym razem oddał głos kobietom, wywiadowczyniom, które odegrały ogromne role w działaniach polskich służb specjalnych. Do rozmów zaprosił doświadczone funkcjonariuszki odpowiedzialne między innymi za obserwację oficerów amerykańskich służb specjalnych. Mnóstwo ciekawych wspomnień przekuto w naprawdę wartościową pod względem merytorycznym książkę. Dzięki tym opowieściom poznajemy świat, który znany był tylko nielicznym, świat utajniony, owiany nimbem tajemniczości. Tomasz Awłasewicz dał weterankom „betki” przestrzeń do zaprezentowania najważniejszych kwestii związanych z funkcjonowaniem polskich służb.
W „Łowczyniach szpiegów” przenosimy się do końcówki lat 70’, ta podróż w czasie ma jeden główny cel: naświetlić działalność Wydziału „B”. Kontrwywiad oczami kobiet pociąga jeszcze mocniej, a historie poszczególnych weteranek wręcz elektryzują. Jak trafiły do służb, jakie miały zadania do wykonania i gdzie zdobywały pierwsze szlify? Bohaterki reportażu nakreślają warunki, w jakich funkcjonowały polskie służby specjalne, a także siły i środki jakimi dysponowało legendarne Biuro „B”. To opowieści czasem zabawne, a czasem straszne – mające jednak wspólny mianownik: fakty. Historie oparte właśnie na faktach sprawiają, że czytelnik ma ochotę zgłębić temat jeszcze wnikliwiej. Weteranki „betki” uchylają drzwi do tajnych pomieszczeń, w których znajdujemy mnóstwo ciekawych rekwizytów, ale i półki pełne wiedzy związanej z konspiracją.
Dla kogo i na czyje zlecenie pracowały kobiety z Wydziału „B”, z jakim ryzykiem wiązała się ich praca i z jakimi problemami musiały się mierzyć? W książce Awłasewicza znajdziecie odpowiedzi nie tylko na te pytania, ale również na szereg innych związanych z „betkami”. Ogromnym atutem tej publikacji jest mnogość zawartych w niej ciekawostek i informacji, dzięki czemu poznajemy slang i żargon służb specjalnych. To także spojrzenie na obserwacje oczami oficerów wywiadu, ambasadorów czy konsulów do których dotarł autor. Życie wywiadowczyń zasługuje na naszą uwagę, tym bardziej, jeśli zależy nam na poznaniu kulis sukcesów polskiego kontrwywiadu w PRL. Tutaj nic nie działo się w próżni.
Ciekawa, intrygująca, będąca scenariuszem na niejeden film – książka „Łowczynie szpiegów” powinna trafić do rąk czytelników zainteresowanych tematyką polskich służb specjalnych. Znajdziecie w niej wiele wątków, które latami były utajniane. Warto pytać u źródeł, docierać do ludzi, którzy w służbach spędzili wiele, jak nie większość życia. Rozmówczynie Tomasza Awłasewicza opowiadają o codzienności wywiadowców, współpracy z „dwójkarzami”, rywalizacji służb czy kulisach werbunku. Cieszę się, że powstała książka o służbach specjalnych, w których dużą rolę odgrywały kobiety, na co dzień będące w cieniu. To jest dobry moment na to, żeby ukazać działalność „betki” w świecie służb zdominowanych przez mężczyzn, zwłaszcza że kobiety potrafiły przechytrzyć niejednego ze „szkoły szpiegów”. Gorąco polecam ten tytuł wszystkim, którzy cenią wysoką wartość merytoryczną reportażu oraz ciekawe historie napisane przez życie. Życie z wywiadem.
Autor: Tomasz Awłasewicz
Tytuł: Łowczynie szpiegów
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 297
