Najważniejsi byli dla mnie bliscy zamordowanych osób, którzy do dzisiaj domagają się prawdy. Rozmawiałem także z osobami, które prowadziły te śledztwa, a także z byłymi ministrami. Wszyscy chętnie dzielili się swoją wiedzą, chociaż ze strony śledczych można było wyczuć pewien opór i zachowawczość. Często ostrzegali mnie, że sprawy te są nadal niewygodne i bardzo kontrowersyjne, powiązane ze służbami specjalnymi i polityką.
Z Krzysztofem Janoszką, oficerem Policji, autorem książki „Bezkarni. Bezsilność organów ścigania wobec układów, które zawładnęły Polską” – rozmawia Anna Ruszczyk.
Nakładem Wydawnictwa FMC ukazała się Twoja najnowsza książka. Jak długo kiełkował pomysł na „Bezkarnych”, i co było głównym motywem do podjęcia przez Ciebie tego prywatnego śledztwa?
Pomysł na tę książkę oraz film dokumentalny zrodził się kilkanaście lat temu, gdy byłem jeszcze studentem Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Opór władz uczelni, abym zajmował się niektórymi sprawami, jak na przykład zabójstwo byłego Komendanta Głównego Policji gen. Marka Papały, czy porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika, zmotywował mnie do działania, żeby odkryć, dlaczego nadal sprawy te są dla wielu niewygodne. Moim głównym motywem była chęć poznania i ukazania prawdy, dlaczego do dzisiaj sprawy te nie są oficjalnie w pełni wyjaśnione, a sprawcy, szczególnie zleceniodawcy pozostają BEZKARNI.
To raczej niecodzienne, aby czynny policjant pisał o bezsilności organów ścigania. Jak Twoja książka została odebrana przez środowisko policyjne, czy są już pierwsze opinie?
Przez policjantów z pierwszej linii, prokuratorów, sędziów, byłych ministrów sprawiedliwości i spraw wewnętrznych mój materiał został bardzo pozytywnie odebrany. Niestety kierownictwo policji nie podzieliło tego zdania i spotkały mnie negatywne konsekwencje. Zostało wszczęte wobec mnie postępowanie sprawdzające, odsunięto mnie od moich służbowych czynności i delegowano do pracy w patrolu. Jest to o tyle zastanawiające, że swoim działaniem przywracałem wiarę w policję, jako instytucję, której zależy na prawdzie.
Z jakimi problemami musiałeś się zmierzyć w trakcie pracy nad „Bezkarnymi”?
Na stworzenie książki oraz filmu pt. „BEZKARNI” przeznaczyłem wszystkie swoje oszczędności, wiele nieprzespanych nocy oraz masę czasu na zapoznawanie się z aktami postępowań w opisywanych przeze mnie sprawach. Po ukazaniu się książki i filmu spotkałem się z wieloma naciskami, żeby zaprzestać swojej działalności i usunąć swój materiał. Próbowano mi wmówić, że były Komendant Główny Policji gen. Marek Papała zginął przypadkiem, a w porwaniu i zabójstwie Krzysztofa Olewnika chodziło wyłącznie o okup i były to sprawy czysto kryminalne. Otóż nie! Gen. Papała zginął, bo wszedł w posiadanie szeregu informacji stanowiących zagrożenie na konkretnych osób i grup interesu, a w sprawie K. Olewnika nie chodziło tylko o okup. Obie sprawy do dzisiaj kładą się cieniem na wizerunku policji i prokuratury. Co nie znaczy, że nie powinniśmy o nich dyskutować.
Czy wszyscy rozmówcy chętnie dzielili się z Tobą wiedzą o kulisach śledztw?
Najważniejsi byli dla mnie bliscy zamordowanych osób, którzy do dzisiaj domagają się prawdy. Rozmawiałem także z osobami, które prowadziły te śledztwa, a także z byłymi ministrami. Wszyscy chętnie dzielili się swoją wiedzą, chociaż ze strony śledczych można było wyczuć pewien opór i zachowawczość. Często ostrzegali mnie, że sprawy te są nadal niewygodne i bardzo kontrowersyjne, powiązane ze służbami specjalnymi i polityką.
Czym jest dla Ciebie prawda, i jakie jest jej znaczenie w zawodzie, który wykonujesz?
Uważam, że wiara w sens dochodzenia do prawdy powinna być przymiotem każdego policjanta. Świętym obowiązkiem policjanta jest odkryć prawdę. I nie ważne jaka ona jest – nawet jeśli jest kontrowersyjna i niewygodna.
Wierzysz w sprawiedliwość?
Wierzę, że sprawiedliwość istnieje, jeśli się o nią walczy.
Czy wiedza, którą zdobyłeś w trakcie pracy nad książką zmieniła Twoje spojrzenie na pracę służb?
Zdecydowanie. Wiem, że istniały, istnieją i będą istnieć takie sprawy, których nie uda się wyjaśnić nie ze względu na nieudolność policji, ale ze względu na to, że dotyczyć będą osób na tyle wpływowych, że zapewni im to BEZKARNOŚĆ. Powiedzenie, że „pieniądz rządzi światem” nie jest tylko pustym frazesem.
Twierdzisz, że w życiu nie ma przypadków. Dlaczego Twoim zdaniem nie wszystkie zbrodnie udaje się wyjaśnić?
Wpływ ma na to wiele czynników. Czasami może to wynikać oczywiście z błędów i pewnej nieudolności organów ścigania. W opisywanych przeze mnie sprawach pracowało wielu uczciwych i zaangażowanych policjantów. Dużo większe znaczenie miały jednak aspekty, na które śledczy nie mieli wpływu. Były podejmowane celowe działania z zewnątrz nakierowane, żeby zablokować wyjaśnienie danej sprawy. Dochodziło do zabójstw świadków, kradzieży dokumentów czy podrzucania fałszywych tropów.
Sprawy, o których piszesz na łamach „Bezkarnych” wciąż nie znalazły swojego finału. Co musiałoby się wydarzyć, abyśmy poznali prawdę o tych zdarzeniach?
Myślę, że musiałaby pojawić się ogromna wola polityczna ze wszystkich stron sceny politycznej. Jednak polityka rządzi się swoimi prawami, i rzadko kiedy można oczekiwać od polityków podjęcia działań, jeśli nie będą one wiązać się z uzyskaniem dla nich jakiś korzyści politycznych.
Na sam koniec naszej rozmowy chciałabym zapytać Cię o przyszłość. Planujesz kolejne prywatne śledztwa?
Nie planuję już prywatnych śledztw, bo nie taka jest rola policjanta. W tych sprawach zrobiłem wyjątek, bo uważam, że należało przedstawić społeczeństwu prawdę, która od wielu lat jest blokowana. Mogę jednak zadeklarować, że nie zaprzestanę swoich działań ku pamięci ofiar zbrodni nierozliczonych. Na koniec chciałbym wszystkim życzyć wiary w sens dochodzenia do prawdy.
Dziękuję za rozmowę
