Najnowsze

Listy pożegnalne niedoszłych samobójców

fot. A.Ruszczyk

Listy pożegnalne powstają w różnych okolicznościach, nie zawsze pisane są ze starannością. Powstają zarówno przez kilka miesięcy, tygodni czy dni przed planowanym aktem samobójczym, ale także i na chwilę przed dokonaniem aktu samobójczego. Niektóre z listów poddanych analizie, pisane były już po podjęciu próby samobójczej przez osoby, które przyjęły leki. Na początku listu charakter pisma był czytelny, potem wyraźnie ulegał zmianom, stawał się niestaranny. Zmieniał się stan psychiczny i fizyczny tych osób. Można zadać pytanie: czy ktoś, kto działa pod wpływem bardzo silnych emocji, które towarzyszą każdemu aktowi samobójczemu, jest wstanie napisać coś, co będzie wiarygodnym źródłem informacji? Takie przekazy są bardzo subiektywne, pokazują, w jaki sposób ich autor postrzega daną sytuację, w której się znalazł.

Z dr Krzysztofem Rosą, socjologiem, suicydologiem, adiunktem w Zakładzie Socjologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi – rozmawia Anna Ruszczyk.

Na początku naszej rozmowy chciałabym się dowiedzieć co sprawiło, że podjął się Pan analizy listów pożegnalnych niedoszłych samobójców?

Odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo prosta, od początku mojej pracy zawodowej interesowała mnie problematyka samobójstw. Przez dwadzieścia lat pracowałem na oddziale toksykologicznym w Klinice Ostrych Zatruć w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi, gdzie hospitalizowane były osoby po próbach samobójczych. Wraz z zespołem zajmowaliśmy się niemedyczną opieką, przede wszystkim, nad takimi pacjentami. Dokonywaliśmy między innymi oceny charakteru zatrucia, oceny drastyczności próby samobójczej, a także oceny sytuacji problemowej pacjenta. Identyfikowaliśmy źródła wsparcia, ocenialiśmy ryzyko ponowienia próby samobójczej, udzielaliśmy również informacji i kierowaliśmy do placówek świadczących pomoc psychologiczną, socjalną, oraz prawną. W Klinice przeprowadzaliśmy konsultacje z rodzinami osób podejmujących próby samobójcze. Ważnym obszarem tej pracy było prowadzenie badań naukowych nad uwarunkowaniami zachowań samobójczych. W trakcie badań okazało się, że część naszych pacjentów napisała listy przed podjęciem próby samobójczej. Listy te trafiały do kliniki wraz z pacjentem bądź były dowożone przez jego bliskich. Z racji wykonywanych obowiązków staraliśmy się poszerzać wiedzę o tym, co się dzieje z człowiekiem, który podejmuje tak tragiczną decyzję. Zależało nam na tym, aby zweryfikować to, co mówił pacjent w trakcie przeprowadzanego wywiadu. Każde źródło informacji było dla nas ważne, czasem był to list pożegnalny. Dlatego też postanowiłem przyjrzeć się dokładniej zawartości takich listów, aby dokonać analizy ich treści.

Dlaczego Pana zdaniem ludzie decydują się na odebranie sobie życia?

To bardzo złożone zjawisko, również w swojej etiologii. Odpowiem na to pytanie dwojako: krócej – osoby, które podejmują takie działania, zachowania cierpią tak bardzo, że nie potrafią sobie z tym cierpieniem poradzić w żaden innym, konstruktywny sposób. Wydaje im się, że samobójstwo, śmierć jest jedynym sposobem rozwiązania ich problemów. Z drugiej strony, etiologia tych zachowań jest o wiele bardziej złożona. Wiąże się z trzema różnymi obszarami uwarunkowań, w których występują poszczególne czynniki ryzyka. Pierwszym z nich są uwarunkowania biologiczne, a więc między innymi zaburzenia i choroby psychiczne. Niektóre z nich, przede wszystkim depresja, są bardzo silnie skorelowane z występowaniem zachowań samobójczych. Do innych biologicznych uwarunkowań zalicza się między innymi takie cechy i właściwości naszego organizmu, nad którymi w ograniczony sposób mamy kontrolę. Na przykład, mogą być to zaburzenia pracy neuroprzekaźników, czy obniżony poziom cholesterolu. Drugim obszarem są uwarunkowania psychologiczne, czyli określone cechy osobowości i stany emocjonalne. Możemy tutaj wymienić między innymi impulsywność, wysoki poziom lęku, niepokoju, drażliwość, zaniżoną samoocenę, nadmierny samokrytycyzm czy też poczucie beznadziejności. W tej grupie uwarunkowań znajduje się także doświadczanie krytycznych sytuacji życiowych, takich jak na przykład.: utrata bliskiej osoby, utrata pracy, bądź konflikty z ważnymi osobami. Natomiast trzecią kategorią uwarunkowań, najbliższą mi z racji wykonywanego zawodu, są uwarunkowania socjologiczne. Takie zachowania analizowane są w kontekście różnych procesów zachodzących w społeczeństwie i w grupach społecznych, w których ci ludzie funkcjonują. Na najbardziej ogólnym poziomie socjologicznych uwarunkowań takich zachowań istotne jest, z jednej strony osłabienie więzi społecznych, z drugiej załamanie mechanizmów kontroli społecznych. Nie mniej ważne jest także występowanie pewnych rozbieżności pomiędzy oczekiwaniami wobec swojego życia, a możliwościami ich zrealizowania czy zaspokojenia w ramach pozycji, którą się zajmuje w strukturze społecznej. Ponadto socjologowie zajmują się również analizą takich zachowań na przykład jak: naśladownictwo samobójstw oraz wpływ mediów, czy też wpływ różnych procesów społecznych (migracja, industrializacja, bezrobocie) – mamy tutaj całą gamę szczegółowych interaktywnych czynników, które mogą wpływać na podejmowanie decyzji o odebraniu sobie życia. Uwarunkowania zachowań samobójczych możemy porównać to do działania soczewki skupiającej promienie światła z różnych perspektyw.

Czy zawsze jesteśmy w stanie odebrać sygnały od drugiej osoby, świadczące o tym, że nosi się ona z zamiarem pozbawienia siebie życia? Czy mogą zdarzyć się sytuacje, w których takie sygnały i gesty są skrywane, jeśli tak, to dlaczego?

Od powiadając na drugie pytanie – chodzi przede wszystkim o to, aby uniknąć zdemaskowania, odkrycia przedwcześnie zamiarów, planów czy przygotowań do zamachu. Osoby planujące akt samobójczy nie chcą, aby ktoś im przeszkodził w realizacji swoich planów, czy przygotowań. Odpowiadając na pierwszą część pytania, można powiedzieć, że istnieją pewne sygnały zwiastujące, sygnalizujące możliwość podjęcia aktu samobójczego. Większość osób podejmujących akty samobójcze sygnalizuje – wprost lub nie wprost – swoje zamiary. Trzeba posiadać wiedzę na temat ich występowania, potrafić je dostrzec, a także wiedzieć co zrobić w sytuacji, gdy takie sygnały się pojawią.

Czy wszyscy, którzy podejmują próby samobójcze, naprawdę chcą umrzeć, czy raczej liczą na to, że zostaną odratowani?

Różne mogą wystąpić typy motywacji do podejmowania takich zachowań. Jakaś część osób jest zdeterminowana i chce zakończyć swoją biologiczną egzystencję. Inni natomiast nie chcą faktycznie odebrać sobie życia. W takiej sytuacji możemy mieć do czynienia na przykład z motywami instrumentalnymi, związanymi z traktowaniem aktu samobójczego, jako środka, który ma pomóc w osiągnięciu celu. Zachowanie takie ma spowodować, że coś się zmieni w otoczeniu takiej osoby, zaistnieje oczekiwana przez nią sytuacja. Istnieje cała gama szczegółowych celów, które takie osoby chcą osiągnąć, kierując się motywami instrumentalnymi. Zdarza się też, że akt samobójczy jest podejmowany w sposób nagły, nieprzewidywalny, niezaplanowany, pod wpływem silnego afektu, czyli silnych emocji, których nie można opanować. W takim przypadku okazuje się, że celem nie jest pozbawienie się życia, tylko rozładowanie napięcia psychicznego, które towarzyszy człowiekowi. Akt samobójczy jest metodą, sposobem, który ma w danej chwili rozwiązać problem, ma czemuś posłużyć, i w tym wypadku jest to rozładowanie niebezpiecznego napięcia. Pracując na toksykologii, przeprowadzając badania zauważyłem, że motywy instrumentalne dominowały stanowiąc około 40 procent, natomiast determinacja śmierci wśród objętych badaniem wynosiła około 20 procent. Oczywiście są to wyniki badania, które nie miało charakteru reprezentatywnego. Jeden z niemieckich suicydologów powiedział kiedyś, że samobójstwo ma wiele twarzy. Oznacza to również, że w kontekście motywacji do ich podejmowania nie jest ono zjawiskiem jednorodnym.

Kto najczęściej pozostawia listy pożegnalne, co możemy powiedzieć o tych osobach?

To jest dość trudne pytanie, ponieważ nie ma na nie jednej odpowiedzi. Analiza listów pożegnalnych jest stosunkowo rzadko przeprowadzanym badaniem. Dostępność obiektu badania jest dość ograniczona, z oczywistych powodów. Dostęp do listu może mieć rodzina, policja, prokuratura, pracownicy systemu ochrony zdrowia, ale wydobycie takiego listu z takich instytucji jest trudne. Nie do końca jestem w stanie powiedzieć, czy są jakieś szczególne cechy ludzi, którzy decydują się na pozostawienie takiego listu. Na pewno chcą coś zakomunikować światu zanim odejdą, a list jest sposobem przekazania ważnych z ich punktu wiedzenia, treści. W książce „Zrozumieć samobójcę” autorstwa Rory O’Connor i Noel’a Sheehy, w jednym z podrozdziałów jest taki fragment: „Listy zostawiają częściej samobójcy młodzi, a mężczyźni częściej wspominają w nich o depresji, kłopotach ze zdrowiem jako powodach swojej decyzji. W listach mężczyzn często znajdują się wzmianki o bólu fizycznym, tarciach interpersonalnych i bólu psychicznym. Niewielkie zróżnicowanie ze względu na płeć doprowadziło niektórych badaczy do wniosku, że nie ma istotnej różnicy między psychicznymi determinantami samobójstw kobiet i mężczyzn.” W przeprowadzonych przeze mnie badaniach listów napisanych przez osoby, które podjęły próby samobójcze, wśród wielu kategorii wyróżniłem taką, która dotyczyła motywów napisania listu. Z wszystkich 41 listów, które były przeze mnie analizowane tylko 4 osoby ujawniły powód, dla którego go napisały. Najczęściej była to informacja dla otoczenia, dlaczego doszło do aktu samobójczego. W jednym przypadku było to wyznanie uczucia mężczyzny do kobiety, która go odtrąciła. Były również komunikaty, które zawierały przeprosiny wobec osób, które mogły być skrzywdzone tym, co autor listu wyrządził im w życiu. Zróżnicowanie treści było dosyć duże. Były także ostatnie sugestie i prośby, pożegnania, rady oraz wskazówki dotyczące różnych aspektów życia bliskich. Co więcej, pojawiały się w listach opinie o innych osobach a także samoocena tego, co autor listu zrobił w życiu.

Dla kogo list może mieć większą wartość, dla tego, kto go pozostawia, czy dla tych, którzy będą go czytać?

Nie wiem jak taką wartość można by zmierzyć, ona jest nieporównywalna. Ci, którzy pisali takie listy, z pewnością chcieli przekazać jakiś komunikat. Natomiast trudno zmierzyć cierpienia adresatów listu, kogoś, kto stracił bliskiego w wyniku aktu samobójczego. Jak je oszacować? Z drugiej strony, sektor ubezpieczeniowy znalazł na to sposób i wie, jak to obliczyć. Podejmowane są próby oszacowania kosztów śmierci samobójczej w wymiarze społecznym. mówi się o konsekwencjach, zwraca się uwagę także na aspekt ekonomiczny. Każda śmierć samobójcza kosztuje społeczeństwo i to dosłownie.

Czy Pana zdaniem listy stanowią wiarygodne źródło wiedzy o samobójcy i jego motywacjach? Czy na podstawie ich analizy możemy ocenić, czy piszący znajdował się pod wpływem leków bądź substancji?

W latach 60’ ubiegłego wieku uważano, że list samobójcy jest jednym z podstawowych, wiarygodnych źródeł informacji o różnych aspektach jednostkowego aktu samobójczego. Kiedy zaczęto przyglądać się takim dokumentom, okazało się, że one więcej obiecują, niż faktycznie dają. Listy pożegnalne powstają w różnych okolicznościach, nie zawsze pisane są ze starannością. Powstają zarówno przez kilka miesięcy, tygodni czy dni przed planowanym aktem samobójczym, ale także i na chwilę przed dokonaniem aktu samobójczego. Niektóre z listów poddanych analizie, pisane były już po podjęciu próby samobójczej przez osoby, które przyjęły leki. Na początku listu charakter pisma był czytelny, potem wyraźnie ulegał zmianom, stawał się niestaranny. Zmieniał się stan psychiczny i fizyczny tych osób. Można zadać pytanie: czy ktoś, kto działa pod wpływem bardzo silnych emocji, które towarzyszą każdemu aktowi samobójczemu, jest wstanie napisać coś, co będzie wiarygodnym źródłem informacji? Takie przekazy są bardzo subiektywne, pokazują, w jaki sposób ich autor postrzega daną sytuację, w której się znalazł. Uznano, nie bez racji, że ich wiarygodność jest mniejsza niż wcześniej sądzono. Zwrócono uwagę na to, że list samobójczy może być źródłem informacji, które uzupełnia dane zbierane za pomocą innych metod, na podstawie których próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego dana osoba odebrała bądź próbowała odebrać sobie życie. List nie jest samodzielnym źródłem informacji o takim zdarzeniu. Wiarygodność jest o wiele bardziej cenna i przydatna w takich śledztwach suicydologicznych wtedy, kiedy stanowi uzupełnienie danych zbieranych w inny sposób.

Jakie instytucje, organizacje przeprowadzają w Polsce badania suicydologiczne dotyczące prób samobójczych, w tym analizują treść listów pożegnalnych?

Badania suicydologiczne przeprowadzane są z reguły na małych próbach. Gdzie można znaleźć osobę, która byłaby źródłem informacji o próbie samobójczej? Mogą to być oddziały psychiatryczne, gdzie psychiatrzy lub psychologowie zajmują się takimi osobami, bądź inne oddziały, na których są hospitalizowane osoby po aktach samobójczych. Również mogą to być poradnie zdrowia psychicznego, instytucje świadczące pomoc psychologiczną oraz oddziały toksykologiczne. Duże badania dotyczące różnych aspektów prób samobójczych na próbach reprezentatywnych, było zrealizowane dwukrotnie przez Instytut Psychiatrii i Neurologii. Znam opracowanie dotyczące analizy listów osób, które popełniły samobójstwo, ale takie analizy w Polsce są rzadkością. Kto je może realizować? Myślę, że takie badania mogą również interesować kryminologów. Jeśli chodzi o badania polegające na uzyskiwaniu informacji bezpośrednio od osób, które podejmowały próby samobójcze, problemem jest dotarcie do takich osób. Warto nadmienić, że badania nie są proste z punktu widzenia badacza, mogą pojawić się obawy przed rozmową z kimś, kto próbował popełnić samobójstwo. Trzeba pamiętać o tym, że w przestrzeni społecznej wielu ludzi krążą różne stereotypy oraz przekłamania dotyczące samobójstwa, samobójców, jak i niedoszłych samobójców.

Które mity związane z samobójstwami są według Pana najbardziej szkodliwymi?

Jest ich bardzo dużo, na przykład taki: „samobójstwo popełniają tylko osoby chore psychicznie”. Psychiatrzy zapewne mocno polemizowaliby ze mną w tej kwestii. Oczywiście, geneza aktu samobójczego wiąże się z występowaniem zaburzeń czy chorób psychicznych. Jednak, czy wszystkie osoby, które podejmują takie zachowania, mają problem ze zdrowiem psychicznym? Mam pewne wątpliwości. Można zadać pytanie: czy ktoś, kto nie miał problemów ze zdrowiem psychicznym, jest w stanie podjąć próbę samobójczą lub popełnić samobójstwo? Według mnie człowiek może się znaleźć w tak skomplikowanej sytuacji życiowej, tak obiektywnie trudnej, że ta myśl może pojawić się w jego głowie. Natomiast psychiatrzy stoją na stanowisku, że akt samobójczy bądź próba samobójcza jest ewidentnym dowodem występowania zaburzeń i chorób psychicznych. Jako socjolog i suicydolog z takim stanowiskiem się nie zgadzam. Absolutnie nie neguję roli chorób i zaburzeń psychicznych w genezie zachowań o których rozmawiamy, ale zwracam uwagę też na rolę czynników mających społeczny charakter istotnych w etiologii samobójstwa. Kolejny mit: „ci, którzy mówią, że popełnią samobójstwo, na pewno tego nie zrobią”. To bardzo szkodliwy stereotyp. Nie jest prawdą, że wprost czy nie wprost wysyłane sygnały zwiastunowe oznaczają, że ten ktoś tego nie zrobi. Takie myślenie jest błędne, jest dokładnie odwrotnie. Badania pokazują, że większość (nawet do 90%) wysyła sygnały zanim podejmie akt samobójczy. Następna nieprawda: „osoba, która próbowała popełnić samobójstwo, będzie podejmowała kolejne próby, aż do skutku”. Prawdą jest, że najsilniejszym jednostkowym czynnikiem ryzyka popełnienia samobójstwa jest fakt, że ktoś już próbował wcześniej odebrać sobie życie. Oczywiście istnieje część osób, które odbierają sobie życie bez wcześniejszych prób. Występuje też taki mit: „zachowania samobójcze są zaraźliwe”, co może być interpretowane przez niektórych, że jest możliwe zarażenie się nimi jak infekcją. Z drugiej strony, jest kilka sytuacji, w których mechanizm naśladownictwa może wystąpić – takie zdarzenia mogą mieć miejsce na przykład w sektach. Samobójstwa naśladowcze występują też wśród młodzieży, chociaż z innych powodów. Mitem również jest przekonanie, że osoby podejmujące próby samobójcze nie pragną śmierci, lecz chcą manipulować otoczeniem. Inny przykład to przekonanie, że pytanie o myśli samobójcze może sprowokować do podjęcia zachowania samobójczego. Jeżeli rozmawiamy z kimś o samobójstwie, to nie znaczy, że ktoś takie zachowanie podejmie. Prawdą jest jednak to, że jeśli w sposób nieumiejętny prowadzi się rozmowę z osobą potencjalnie zagrożoną popełnieniem samobójstwa, to możemy nieświadomie i niechcący taką sytuację przyspieszyć.

Które obszary związane z problematyką samobójstw w Polsce wymagają większej uwagi, poprawy, wzmocnienia? Na co powinniśmy położyć większy nacisk, na profilaktykę czy badania?

Jedno nie wyklucza drugiego. Dobrze zorganizowane działania profilaktyczne mają swój początek w dobrze przeprowadzonych badaniach, które mają za zadanie stworzyć diagnozę danego problemu. Dostarczają wiedzy o różnych aspektach danego zjawiska, na przykład o jego skali, uwarunkowaniach, strukturze, konsekwencjach, co można wykorzystać w działaniach profilaktycznych. Na szczęście w Polsce, od pewnego czasu występują pozytywne zmiany w tym zakresie. Istnieje chociażby zespół ekspertów, którzy działają przy Ministerstwie Zdrowia, którego zadaniem jest między innymi inicjowanie działań profilaktycznych. Zróżnicowane działania profilaktyczne są podejmowane w ramach Programu Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym będącego częścią Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021 – 2025. Doświadczenia innych krajów jasno pokazują, że powinny być one podejmowane na różnych poziomach. Na pewno warto zwrócić uwagę na edukację grup zawodowych, które mają kontakt z osobami potencjalnie zagrożonymi zachowaniami samobójczymi. Są to między innymi pracownicy pomocy społecznej, nauczyciele, pracownicy służby zdrowia, w tym lekarze pierwszego kontaktu, pielęgniarki środowiskowe, pracownicy poradni psychologiczno-pedagogicznej oraz ośrodków interwencji kryzysowej, policjanci, takich grup zawodowych jest znacznie więcej. Poza tym warto próbować odkłamywać informacje o samobójstwach, które krążą w przestrzeni publicznej. Edukować dziennikarzy, żeby nie pisali w określony sposób o samobójstwach. Należałoby poprawić skuteczność, efektywność, a przede wszystkim dostępność do specjalistów. Mamy przecież ogromne problemy z psychiatrią dzieci i młodzieży. Były w Polsce realizowane różne lokalne programy profilaktyczne, które dawały pozytywny skutek, ale krótkotrwały pozytywny efekt. Dużym problemem jest wiarygodność danych statystycznych, które są publikowane w dwóch instytucjach, czyli w Policji i Głównym Urzędzie Statystycznym. Istnieją duże rozbieżności co do skali zgonów samobójczych. Ważnym jest, aby te rozbieżności zminimalizować, a najlepiej wykluczyć. Istnieje wiele potrzeb w zakresie analizowania grup ryzyka i przeprowadzenia pogłębionych badań. Takimi grupami ryzyka, o których stosunkowo niewiele wiemy, są seniorzy. Analizując statystyki samobójstw, widać, że blisko 30 procent osób odbierających sobie życie w Polsce, to są osoby po 60 roku życia. Inną grupą ryzyka są lekarze weterynarii, a także osoby nieheteronormatywne. Jest jeszcze wiele do zrobienia zarówno na polu realizowania badań suicydologicznych, jak i działań profilaktycznych.

Dziękuję za rozmowę

dr Krzysztof Rosa – socjolog, suicydolog, adiunkt w Zakładzie Socjologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. W latach 1987 – 2007 pracował w klinice toksykologicznej, w zespole specjalistów konsultujących pacjentów po podjętych próbach samobójczych. Autor badań suicydologicznych dotyczących różnych aspektów zachowań samobójczych, licznych wystąpień na krajowych/międzynarodowych konferencjach/zjazdach naukowych, wielu publikacji naukowych z zakresu suicydologii, recenzent tekstów naukowych z tej dyscypliny. Działalność dydaktyczna obejmuje m.in. prowadzenie zajęć m.in. z suicydologii na macierzystej uczelni. Współautor różnych inicjatyw z zakresu profilaktyki samobójstw, m.in. szkoleń dla różnych grup zawodowych w zakresie prewencji zachowań samobójczych. Członek Zespołu Roboczego ds. prewencji samobójstw i depresji działającego w Ministerstwie Zdrowia, Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, Polskiego Towarzystwa Socjologicznego.

Facebook