Modny lans „na czarownice”

Tadeusz Oszubski, fot. Barbara Małecka

Fakty są często równie zaskakujące, jak to, co urodzi się w wyobraźni pisarza. Ale nic w tym dziwnego, bo przecież umysł pisarza jest magazynem wiedzy o faktach. W trakcie zagadkowego wciąż dla mnie procesu twórczego fakty są mielone, przetwarzane, lepione na nowo. Powstaje fikcja literacka. W tym samym czasie wszechświat nie próżnuje produkując biliony nowych faktów.

Z Tadeuszem Oszubskim, prozaikiem, dziennikarzem, autorem książki „Tajemnicze historie z pogranicza światów” – rozmawia Anna Ruszczyk.

Za co, Pana zdaniem, czytelnicy lubią historie pełne tajemnic?

Podejrzewam, że takie opowieści są ostatnimi nieodkrytymi lądami. W zalewie informacji ważnych i nieważnych dostarczanych przez media komercyjne i społecznościowe, coś, co jest nieoczywiste, wykraczające poza schematy, zwraca uwagę. Z tym że nie dotyczy to wszystkich odbiorców informacji, bo bezrefleksyjna większość podlega instynktowi stadnemu. Na szczęście są jeszcze jednostki, które skutecznie używają mózgu i mają wyobraźnię. To czytelnicy ciekawi świata, z żyłką do awanturniczych intelektualnych przygód, którzy prowadzeni przez autora ruszą z nim na wyprawę w nieznane.

Czy fakty bywają dziwniejsze od literackiej fikcji?

Fakty są często równie zaskakujące, jak to, co urodzi się w wyobraźni pisarza. Ale nic w tym dziwnego, bo przecież umysł pisarza jest magazynem wiedzy o faktach. W trakcie zagadkowego wciąż dla mnie procesu twórczego fakty są mielone, przetwarzane, lepione na nowo. Powstaje fikcja literacka. W tym samym czasie wszechświat nie próżnuje produkując biliony nowych faktów. Przy takiej ilości powstaje we wszechświecie masa banału, jak też zajścia, które „zdrowy rozsądek” mogą wprawić w stupor. Zdarza się więc, że gdy pisarz zderzy się z wyselekcjonowanymi faktami to zamiast tworzyć fikcję opisuje językiem literackim to, co realnie zaistniało.

Jak wygląda praca nad publikacją traktującą o sprawach paranormalnych, metafizycznych, ocierających się o świat faktów i legend?

„Tajemnicze historie z pogranicza światów” oparte są na faktach, z tym że nie ograniczone do suchych faktów. Przytaczam w tej książce również wydarzenia i hipotezy, na które historycy patrzą z nieufnością, a nawet z obrzydzeniem, i w pracach naukowych skrzętnie je pomijają. „Tajemnicze…” powstawały długo, bo poszczególne teksty pisałem w ciągu ponad 20 lat. Większość z tych opowieści, z tym że przedstawionych w formie krótkiej i uproszczonej, publikowałem w różnych czasopismach. Jakieś 5 lat temu stwierdziłem, że w oparciu o niektóre z napisanych przeze mnie artykułów o zagadkach historii, mogę skonstruować interesującą i oryginalną książkę o tym, że historia i postaci historyczne nie są dwuwymiarowe i oczywiste. Po podjęciu takiej decyzji pozostały już drobiazgi: napisanie tego czego brakowało, uzupełnienie faktografii, przeredagowanie, dopracowanie języka, by tekst potoczyście „się czytało”, znalezienie Wydawcy, który zawierzy proponowanej przez mnie idei. Dzięki temu już po 5 latach „Tajemnicze historie…” trafiły do rąk Czytelników.

Która z historii opowiedzianych na kartach książki „Tajemnicze historie z pogranicza światów” jest Panu z jakichś względów najbliższa, najważniejsza?

Trudno jednoznacznie stwierdzić, bo znajduję się w sytuacji dziecka pytanego kogo kocha bardziej, mamę czy tatę. Przyjmijmy, że najbardziej emocjonalnie podchodzę do tekstów najdłuższych, ponieważ przy nich najciężej i najdłużej pracowałem. Mam eklektyczny gust oraz zainteresowania, więc bliska mi jest tematyka wszystkich tekstów z pogranicza publicystyki i eseju literackiego, z których utworzyłem tę książkę.

Klątwy i czary należą do przeszłości, czy też wciąż korzysta się z umiejętności czarownic?

Odnoszę wrażenie, że w Polsce, co widać dzięki mediom społecznościowym, jest ostatnio modne lansowanie się „na czarownicę”. Dotyczy to głównie pań w wieku od licealnego do średniego, odwołujących się do rozmaitych źródeł, począwszy od prasłowiańszczyzny po Harry’ego Pottera. Po tym, co ogólnie dostępne wnioskuję, że to zabawy grupowe, w których z braku wiedzy lub chęci nikt nie sięga do prawdziwych źródeł kulturowych, szamanizmu, animizmu. Lecz może gdzieś żyje i działa prawdziwa szeptucha, „baba”, która czarami ingeruje w życie jakichś ludzi?

Czy istnieją archiwa dokumentujące występowanie zjawisk nadprzyrodzonych?

Z tego, co mi wiadomo, w krajach anglosaskich wielokrotnie próbowano tworzyć zbiory informacji tego rodzaju, ale wiedza o lokalizacji takich miejsc, a już szczególnie dostęp do nich, są ograniczone.

Korzystał Pan kiedykolwiek z pomocy jasnowidza, wróżki, medium?

Przez ćwierć wieku pracowałem w prasie lokalnej jako reporter, publicysta, redaktor i zdarzało mi się pisać o takich osobach. W konfrontacji z dociekliwością dziennikarską wypadały różnie, co do skuteczności. Przez litość chrześcijańską nie wymienię nazwisk.

Czy śmierć jest dla Pana definitywnym końcem wszystkiego, czy też wierzy Pan w ciągłość życia po śmierci, w jakimś innym wymiarze, formie?

Umówmy się, Pani Redaktor, że po śmierci się spotkamy, by omówić stan, w którym będziemy się znajdować.

Dobrze, możemy tak się umówić. Czytając Pana najnowszą książkę pomyślałam, że przedstawia Pan zdarzenia i postaci historyczne w sposób ciekawy, zupełnie inaczej niż zapamiętałam to z lekcji historii. W czym tkwi sekret przekazywania wiedzy w taki sposób, aby czytelnicy chcieli ją chłonąć z zainteresowaniem?

Autorowi miło, jeśli jego książka, w tym przypadku „Tajemnicze historie z pogranicza światów”, przykuwa uwagę Czytelników. Dlaczego tak się dzieje? Nie mi oceniać zalety własnego warsztatu literackiego.

Kto, Pana zdaniem, będzie postacią wspominaną za kilkaset lat?

Dziś w przestrzeni publicznej coraz liberalniej podchodzi się do faktów, jako że fakty najczęściej przeszkadzają w chwytliwym przedstawieniu wydarzeń. Autorytety zanikły na rzecz celebrytów, których w szybkim tempie zastępują kolejni. Trudno w takiej zupie dostrzec kawał mięsa, czyli konkretną osobę realnie wpływającą na przemiany kulturowe, na losy świata. Podejrzewam więc, że jeśli obecna tendencja się rozwinie, to w przyszłości z faktów się zrezygnuje, szczególnie w odwołaniach do przeszłości. Historia stanie się wyłącznie polityką historyczną, a ta zostanie przesunięta do działu marketingu i reklamy. Postaci historyczne będą lepione na zamówienie, zgodnie z potrzebą, by służyć lansowaniu bieżącej idei narzuconej globalnie.

Do wielkiego kotła wrzucamy trzy składniki: metafizykę, sprawy kryminalne i politykę. Co powstanie?

Będzie to malowniczy opis pogrzebu polityka, dla metafizyki opatrzony relacją z uroczystej mszy żałobnej. Sprawa kryminalna prawdopodobnie dołączy, gdy po pogrzebie się pogrzebie w dokonaniach szacownego zmarłego.

Dziękuję za rozmowę

Tadeusz Oszubski, urodzony w 1958 roku w Bydgoszczy. Prozaik, publicysta, dziennikarz, animator kultury. Laureat wielu konkursów literackich i stypendiów artystycznych przyznawanych przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Prezydenta Miasta Bydgoszczy. Należy do Związku Literatów Polskich. Autor ponad 20 książek: powieści, tomów opowiadań, prac popularyzatorskich. Ponad 100 opowiadań Oszubskiego opublikowano w czasopismach literackich, antologiach oraz zbiorach. Autor utworów z pogranicza kryminału, literatury noir, thrillera, horroru i fantasy, a także współczesnych adaptacji legend z różnych regionów Polski oraz publikacji o tajemnicach historii, których przekłady wydano w USA i Czechach. Tajemnicze historie z pogranicza światów” nakładem Wydawnictwa Kobiecego w Białymstoku miały premierę pod koniec marca br., ale przekład na język angielski z przeznaczeniem na rynek amerykański („Mysterious Stories”, Royal Hawaiian Press, Honolulu 2021) ukazał się w listopadzie 2021 roku.

Facebook