Nikt nie usłyszy twojego krzyku. „Lockdown” Robert Ziębiński

fragm. okładki/Wydawnictwo Kobiece

Wirus, pandemia, niemoc, bezradność. A może cudny czas żniw, prosperity firm mających do zaoferowania coś, czego nie mają inni? Duże pieniądze, jeszcze większe wpływy, misternie utkane siatki powiązań. Krwawy biznes oparty na solidnych fundamentach przypieczętowanych niejedną śmiercią, niekiedy bezsensowną, jeśli śmierć jako taka może w ogóle mieć sens.

„Lockdown” to mocna historia zaserwowana przez nieprzebierającego w środkach pisarza. Co tak naprawdę wiemy o prawach rynku, popycie na zło, czy zapotrzebowaniu na „coś ekstra”? W czasie, gdy większość z nas zabarykadowała się w domu posłusznie wykonując rozkazy szefa państwa, do głosu doszli zupełnie inni bohaterowie. Nie tylko niedobrzy, bezwzględni i potworni, ale co najważniejsze, nieobliczalni. Dokładnie tak, ciężko bowiem obliczyć ile krwi upuścili z konających ofiar, ile worków na zwłoki kupili, czy też ile wykonali egzekucji na zlecenie i na akord.

„Lockdown” to opowieść o różnych obliczach śmierci, morzu miłości i wielkiej kasie. Lub jak kto woli, o różnych obliczach miłości i morzu kasy. To właśnie w akwenie milionów brudnych dolców tkwi ot cała tajemnica, a w zasadzie odpowiedź na proste pytanie: dlaczego porwano Dominikę? Trudno się z początku domyślić czym kierowali się sprawcy, dlaczego zaatakowali właśnie teraz, w czasie zarazy, pandemii i strachu. Czy ofiara była dziełem przypadku zwyrodnialców, czy też dziełem artystów traktujących ciało jako masę z której powstanie coś naprawdę … krwistego.

Nie ukrywam, kilka razy się wystraszyłam, zdziwiłam, być może skala zła przerosła moje oczekiwania, ale to dobrze. Dobrze jest być zaskakiwanym, jeśli dramaty dzieją się wyłącznie na kartach powieści, a koszmary dotyczą naszych dzielnych bohaterów. Chociażby wątek w którym ktoś się staje darem PCK. Przerażające, prawda? Poza tym Robert Ziębiński funduje doskonałą zabawę, zapraszając do niej służby, WSI, ABW – ludzi z samych szczytów gór, ale nie tylko. Do doskonałej jatki muszą być wynajęci i troglodyci, sadyści oraz cyngle – a tych w powieści jest naprawdę wielu.

Trzymający w napięciu thriller z domieszką wątków sensacyjno-szpiegowskich doprawiony erotyką, jednym słowem: „Lockdown”. Czytelnik śledzący losy Olgi niejednokrotnie będzie się zastanawiał czy tak właśnie powinna postąpić matka, bizneswoman, partnerka, kobieta. Ile ról, tyle twarzy, ile pieniędzy tyleż samo problemów. Lecz Olga ma jeden, największy i zarazem najtrudniejszy problem do rozwiązania. Odzyskać to, co kocha najbardziej, co jest dla niej najważniejsze, najbliższe sercu. A więc miłość, czy biznes?

Gdyby książka powstała kilka lat temu albo rok temu, pewnie dziwilibyśmy się pomysłowi „na pandemię”. Dziwne nastały jednak czasy, to co było niewiarygodne stało się faktem, realnym, namacalnym, bolesnym. Fikcja stała się po części prozą życia. Siadł biznes, spadły słupki, CEO złapali się za głowy. W całym zamieszaniu znaleźli się i tacy, którzy na kryzysie i epidemii strachu postanowili zrobić interes życia, deal o jakim można tylko pomarzyć. Czy to, co spotkało Olgę mogło mieć miejsce w realu, czy znów o sobie dali znać gangsterzy o których rozpisywały się niegdyś kolorowe tabloidy? Czyżby mafia trzepakowa poczuła krew? Czy to jest ten moment w którym polujący widzi więcej, dalej, lepiej? Prawdopodobnie tak, o czym świadczy historia zawarta w „Lockdownie”. Oczywiście wyobraźnia to jedno, a życie za oknem to drugie. Jednak, sploty i węzły prawdy i nieprawdy, odległych horyzontów wyobraźni i niepodważalnych faktów stają się doskonałym narzędziem w ręku mistrza. I takim właśnie jest dla mnie Robert Ziębiński. Cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z „Lockdownem”, to był naprawdę doskonale spędzony czas nad lekturą, której scenariusz napisało po część życie. Abstrakcja staje się niekiedy chlebem codziennym, tym smaczniejszym, gdy jednym ze składników wciąż pozostaje szczypta niepewności. Losów bohaterów, nas samych i jutra.

Jeśli szukacie naprawdę wciągającej, mocnej, elektryzującej powieści to koniecznie sięgnijcie po „Lockdown” Roberta Ziębińskiego. Jeśli zastanawia was, co robią gangusy w czasie wielkiej zarazy, dlaczego nie warto liczyć na służby (a może warto?) to zapoznajcie się z historią Olgi. Zapraszam do paszczy lwa, jaskini zła i wszelkiej maści degeneratów. Mordować będą także ci, którym prawo na to zezwala, a są tacy, wierzcie mi. Oni niestety istnieją.

Autor: Robert Ziębiński
Tytuł:
Lockdown
Wydawca:
Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania:
2020
ISBN:
978-83-66611-87-0
Liczba stron:
402

Facebook