Wszystko jest tylko na razie. „Ewangelia dzieciństwa”

fragm.okładki "Ewangelia dzieciństwa" Wyd. Echa

Coś się kończy, coś zaczyna. Leniwie płynące pierwsze minuty po przeczytaniu ostatniego słowa powieści nie napawają optymizmem. Wszystko co dobre po prostu przemija. Głosy, dźwięki, obrazy i zapachy wciąż jako żywe kotłujące się w głowie Czytelnika. Nieśmiała tęsknota za bohaterami, którzy siłą rzeczy musieli przejść do historii. Wiem doskonale, że chcieliby wyjść z książki i stanąć oko w oko z oprawcami. Co więcej, mam nieodparte wrażenie, że Echa znów to zrobiły. Po raz kolejny wydały na świat dziecko, które może bez skrępowania wykrzyczeć wszem i wobec jak bardzo dorośli zepsuli ten świat. Jak swoją postawą doprowadzili do katastrofy, o której wolałoby czytać w historiach o żabach i ropuchach, niż doświadczać na własnym ciele.

Jaka jest „Ewangelia dzieciństwa”? Przejmująca, pełna filozoficzno-psychologicznej głębi, mocno refleksyjna. To powieść która uwrażliwia, obdziera ze złudzeń, ukazuje jak bolesnym procesem jest dochodzenie do prawdy o ludziach, bytach i molekułach. Biblijna symbolika, liczne metafory, a także odwołania do filozoficznych rozważań nie są wyłącznymi atutami powieści. Bohaterowie. Tak, to właśnie oni stanowią istotę piękna tej mieniącej się intensywnymi barwami ewangelii. Młodzi ludzie, których życie nauczyło bólu, cierpienia i walki. Dzieci zdane wyłącznie na siebie. Niesamowite, jak sugestywnie zaakcentowano apokaliptyczną wizję świata szkicując wyraźną, grubą kreską czekające na ludzkość zagrożenia.

Czytając najnowszą powieść Lydii Millet będziecie uczestniczyć w ważnych duchowo wydarzeniach, które być może skłonią was do rozważań, a nawet i podjęcia działań. Problemy z którymi zmagać się będą bohaterowie nie będą wyssanymi z palca abstrakcyjnymi, niewiarygodnymi czy wręcz nieprawdopodobnymi błahostkami. Cierpienie, ból, rozpacz i pustka zmieszają się z nienawiścią, potrzebą walki o najwyższe dobro, jakim jest życie. Sekrety i kłamstwa wypłyną na wierzch, raj zmieni się w piekło. To będzie wyjątkowa podróż w mroczne i pokryte krwią tereny. Jeśli miałabym wskazać piękną książkę o brzydocie ludzkich postaw i jednocześnie heroicznej walce o miłość, z pewnością byłaby to „Ewangelia dzieciństwa”. Urzeka pięknem opisów przyrody oraz bogactwem doznań duchowych. Każdy odbierze tę powieść inaczej, być może w inny sposób rozszyfruje zakodowane w niej informacje. Jestem pewna, że będzie to wykwintna strawa dla duszy wymagającego Czytelnika. Odkrywanie prawdy stanie się celem wyprawy w nieznane, zaś mądrości zawarte w wypowiedziach bohaterów warte będą zapisania, i co najważniejsze, zapamiętania.

Przyznaję, dawno nie czytałam tak smutnej i jednocześnie pięknej powieści. Jestem wdzięczna za dzieła bez których ten świat, podobnie jak świat ukazany w „Ewangelii dzieciństwa”, byłby trudny do zniesienia. Zapamiętam tę powieść, ponieważ wywołała we mnie autentycznie silne emocje. Wiem, że sytuacje o których napisała Lydia mogą mieć miejsce w rzeczywistości. Rozumiem, że istnieją pewne mechanizmy, które uwidaczniają się wtedy, gdy człowiek staje przed najważniejszym egzaminem ze swego życia. Człowieczeństwo, jestestwo, miłość. To nie są puste słowa. Za nimi kryje się dokładnie to, co znajdziecie w „Ewangelii dzieciństwa”. Stosunek człowieka do zwierząt, do przyrody, do istot słabszych. W czym zatem tkwi tajemnica życia? Co zastaliśmy przychodząc na świat i co pozostawimy po sobie? Dokąd zmierzamy, jaki będzie świat za sto a nawet tysiąc lat? Mnogość pytań na które odpowiedzi musimy odnaleźć w nas samych i w powieści „Ewangelia dzieciństwa”.

Autor: Lydia Millet
Tytuł: Ewangelia dzieciństwa
Wydawca: Echa, imprint literacki wydawnictwa Czarna Owca
Rok wydania: 2022
Przekład: Aga Zano

Facebook