Był oknem na świat zbrodni, zaś na jego planie gościli prawdziwi mordercy. Imał się różnych zajęć, aż odfrunął mu trup. A co Wy wiecie o „inspektorze” Fajbusiewiczu?

fragm.okładki/Kompania Mediowa sp. z o.o.

Rzadko żyję cudzym życiem, nie śledzę nowinek ze świata gwiazd i gwiazdeczek. Nie interesuje mnie kto z kim wziął ślub bądź co gorsza właśnie się rozwiódł. Nie wiem ile dana celebrytka posiada dzieci i czy jest z tego powodu szczęśliwa. Mało mnie obchodzą pikantne szczegóły pożycia znanych i lubianych. Skoro tak mało interesują mnie losy ludzi, których twarze zna większość społeczeństwa, to po co sięgałam po wywiad rzekę z Michałem Fajbusiewiczem? Po co w ogóle zawracałam sobie głowę cudzą biografią, w dodatku napisaną za życia? Proszę Państwa, powodów jest co najmniej kilka. Pierwszy to taki, że po lekturze książki „Sto nie wykrytych zbrodni. Michał Fajbusiewicz przedstawia 997”, która ukazała się w 1993 roku czekałam na tzw. ciąg dalszy nastąpi. I całe szczęście, nastąpił. Po drugie, pomimo tego, iż Fajbus jest dwukrotnie ode mnie starszy, a gdy zaczynał prezentować świat kryminalny zza szklanego ekranu byłam malutkim dzieckiem, wydaje mi się, że jestem blisko jego kryminalnego świata. Jest coś w tej tematyce, co sprawia, że człowiek ma dość słuchania i pisania o tragediach, z drugiej strony losy ofiar i ich rodzin nie pozwalają spokojnie odłożyć tych dramatów na półkę. Sięgnęłam po „FAJBUS 997 przypadków z życia” z szacunku dla pracy jaką wykonał Michał na rzecz bezpieczeństwa obywateli. Brzmi trochę górnolotnie, ale jak się przejrzy historię programów i ich tematykę, jak chociażby „Żyj bezpiecznie”, wówczas wszystko staje się jasne. Kolejnym powodem dla którego warto było przeczytać książkę to zdecydowanie sposób ukazania życia jako nieustannego pasma sukcesów i porażek Fajbusa, problemów z którymi musiał się zmagać, ale i fartów, które go nie omijały. Magda Omilianowicz w sposób niezwykle ciekawy prowadzi swojego rozmówcę w labirynty trudnych pytań i nieoczywistych odpowiedzi. Jest zabawnie, komicznie, momentami nawet trąci ironią. Ale bywają także momenty smutne, dzięki którym poznajemy losy dziennikarza, człowieka, który chwyta życie garściami, nie pozwalając by coś przeleciało między palcami. A może jest zupełnie na odwrót, może to maska, postawa na pokaz? By móc wyrobić sobie własne zdanie, trzeba po prostu wyjść na spotkanie z Fajbusem i poznać jego 997 przypadków z życia. Mam jednak nieodparte wrażenie, że mimo natłoku informacji, anegdot, wspomnień, to jeszcze nie jest cała historia Michała. Sporo opowieści lekko muśnięto okraszając ciekawostkami, jakże smakowitymi, z życia zakulisowego, kuluarowego. Ze świata niedostępnego dla wszystkich, a jednak niezwykle intrygującego i barwnego. Można by rzec, niekończąca się historia. Nie skończę jednak recenzji na tym zdaniu, nie postawię kropki, nim nie napiszę, że po książkę sięgnęłam także ze zwykłej ciekawości. A może wcale nie ze zwykłej, lecz z nadzwyczajnej ciekawości, podyktowanej potrzebą dowiedzenia się czegoś więcej o człowieku, który z taką determinacją i zaangażowaniem ukazywał brudy i patologie świata przestępczego. Skąd czerpał siłę, które nierozwiązane sprawy nie dają mu spokoju po dzień dzisiejszy? Jak radził sobie z ludzkimi tragediami, mordercami, zbrodniarzami, którzy pragnęli zemścić się za jego skuteczność w walce o prawdę? Kto się chciał z nim policzyć i jakim cudem uniknął śmierci? Wątek kryminalny zdecydowanie przyciąga uwagę nie tylko widzów, ale i czytelników. Lecz oto mamy do czynienia z zupełnie innym, mało znanym obliczem Fajbusiewicza. Czytelnicy mają okazję poznać wyjątkowo wszechstronnego, nietuzinkowego artystę, dziennikarza oraz miłośnika wypraw. Mogłabym wymieniać jeszcze wiele po przecinku, ale tym samym odebrałabym Państwu radość odkrywania wnętrza Michała, a także jego pilnie strzeżonych tajemnic.

Gorąco zachęcam do lektury książki „Fajbus 997 przypadków z życia”. Szczególnie polecam osobom, które z wypiekami na twarzy oglądały „Magazyn Kryminalny 997”, by wspólnie z Michałem łapać bandytów, sprawców najcięższych przestępstw. Myślę, że książka z pewnością przypadnie do gustu osobom śledzącym wszelkie informacje dotyczące głośnych spraw kryminalnych. Wiele ze zbrodni, które były inscenizowane w programie nadal czeka na rozwiązanie. A gdzie dziś znajduje się twórca tegoż wspaniałego, cieszącego się olbrzymim zainteresowaniem, programu? Jaki los spotkał Fajbusiewicza i czy czegokolwiek z perspektywy czasu żałuje? Na te oraz wiele innych pytań z pewnością odpowiedzi znajdziecie w pełnej ciepła, emocji i refleksji książce „FAJBUS 997 przypadków z życia”. Może nie na wszystkie, wszak Michał wydaje się być książką nie w pełni zapisaną. A o czym będą jej kolejne rozdziały, tego nawet nie wie sam główny bohater mówiąc: „Sam jestem ciekaw, co mi się jeszcze przydarzy…”

 

Autor: Magda Omilianowicz i Michał Fajbusiewicz
Tytuł:
FAJBUS 997 przypadków z życia
Wydawca:
Kompania Mediowa sp. z o.o.
Rok wydania:
2019
ISBN:
978-83-951569-6-0
Liczba stron:
274

Facebook