Reklama

Tu możesz umieścić Twoją reklamę

Geje i feministki na celowniku mordercy. „Festiwal” Andrzej Dziurawiec [recenzja]

Panie Andrzeju, wysłał mnie Pan do świata od którego wolałabym się trzymać z daleka. Szczerze? Jeszcze teraz po „Festiwalu” kręci mi się w głowie. I sama nie wiem czy to od tego ciągłego przesiadywania w „Fantomie”, czy też na wspomnienie rzezi. O przepraszam, sztuki, performensu, dance makabre. Oj i makabrycznie to było, nie ma co. I ten dźwigar, ramiona, nogi powyciągane niczym wskazówki zegara. Odcięte piersi, wykrojone narządy rozrodcze. A komu to przeszkadzało? Komu wadziły atrybuty kobiecości? Komu przyszły do tego morderczego łba chore pomysły, niesmaczne fantazje. „Niesmaczne” – nieco zabawne określenie jak na zarzynanie z uśmiechem na ustach. Bez znieczulenia, bez miligrama empatii i morfiny. Wpuścił Pan tego złoczyńcę na Festiwal Cipki i przestało być to wszystko podniecające i zabawne. Waginalia przeszły do historii kryminalnej. Historii zapisanej w pamięci dzielnych gliniarzy, którzy na kartach powieści dowiedli jednego: oni się za przeproszeniem ze zbokami sadystycznymi nie pierdolą. I tak przez blisko 460 stron zmęczeni, szarpani, z poplątanymi życiorysami brnęli w tę otchłań ludzkiej podłości. Śledczy byt pewni siebie, zbyt pyszni by dopaść mordercę już po pierwszej pokrojonej, wyfiletowanej ofierze. Lecz cóż to byłby za słaby kryminał, gdyby tylko o jedno życie ludzkie chodziło? I tak, mamy serię, potrzebną, konieczną, przyprawiającą o mdłości. Trup tu, trup tam, powieszony, podwieszony, rozciągnięty, trup z rozciapaną głową, buch nie ma. Będziecie mieli okazję przejechać się krwawym szlakiem, w końcu to jedna z miejscowych atrakcji. Krwawy szlak i ryksza to nie wszystko, zabierzesz nas także na farmę. Może nie trupią, ale równie niedobrą. Złą farmę, gdzie dzieciom robiono brzydkie rzeczy, gdzie musiały poznać co to znaczy być dorosłym. Co dalej? Dalej to już będzie tylko mroczniej, trudniej, gorzej. A im gorzej tym lepiej dla Czytelnika, ciśnienie skacze jak oszalałe, oczy z przerażenia robią się jak u wilka w bajce o Czerwonym Kapturku. Przekonacie się, że miłość nie zawsze pozwala na bliskość fizyczną, na osiąganie szczęścia w łóżku. Uwielbienie dla kobiety może stać się początkiem końca marzeń o seksie. Bo jak sam bohater zauważa – jak tu pożądać katedrę? Poznacie zdolnego lekarza ostatniego kontaktu przed którym ofiary nie mają żadnych tajemnic, a także wielkie osobliwości ze świata gender-pornofeminizmu. Czy Festiwal Cipki przerodzi się masarnię? Komu za skórę zalazła znana ze swoich barwnych wyczynów Zoe de Dick Devotique? Kto zmasakrował genitalia zadbanej kobiety? Czy w łańcuszku kolejnych zbrodni pojawi się wreszcie zielone światło, czy też śledczy jak te cielaki stać będą i smutno kręcić głową? O, taki pan prokurator w ciemnym płaszczu, czy wreszcie zabłyśnie wiedzą, rozgryzie ten twardy orzech? Czy jednak Czytelnicy zmuszeni będą zaglądać do sypialni gejów, lesbijek, LGBTQ i tak dalej? Dzięki „Festiwalowi” spotkacie się z „Księżniczką”. Brzmi jak bajka? A niech mnie, będzie jak w bajce, tyle że całkiem, całkiem realnej. Od tej pory księżniczki, drag queen, Boschowskie dziwolągi nabiorą jakiejś ostrości. Zdecydowanie, ich barwy staną się wyraźniejsze. Podobnie jak egzotyczne tatuaże wydziergane na ciałach ofiar. Będzie czerwono, brunatnie, bordowo. Szkarłatnie. Szczególnie na ścianach. RENEGADE, RENEGADE. „Festiwal” to muffinka nafaszerowana pokręconymi artystami, ambitnymi śledczymi z całym ich gliniarskim bagażem. Ciężkim jak diabli. To opowieść o miłości, różnych obliczach przyjaźni, poszukiwaniu dobra i ciepła. O relacjach międzyludzkich, samotności, błądzeniu, zagubieniu. Litrach alkoholu, lęku, strachu. Czy to możliwe by za tymi wszystkimi krwawymi, obrzydliwymi zbrodniami stał jeden człowiek? Czy jedna osoba miałaby w sobie tyle nienawiści dla kobiet i mężczyzn? Czy morderca będzie śmiał się do rozpuku z nieudolności funkcjonariuszy? Czy zło w końcu umrze, czy też będzie żyło wiecznie? Jak z traumą poradzą sobie grupy boyówek feministycznych? Do jakiego krwawego show dojdzie w pracowni pewnej artystki i po co do licha zakrwawione lalki?

Festiwal” pochłania, memla i wypluwa. A wtedy do akcji wkraczają myśli. Niespokojne, perfidne. Do końca nie wiadomo co za zboczeniec tak ludzi maltretuje. Wiadomo natomiast że wszystko z biegiem czasu ułoży się w jedną, logiczną całość. Ale jakie to pocieszenie dla tych, których bestia rozczłonkowała?

Autor: Andrzej Dziurawiec
Tytuł:
Festiwal
Wydawca:
Grupa Wydawnicza Foksal Sp.zo.o
Rok wydania:
2017
ISBN:
978-83-280-4286-5
Liczba stron:
462

Facebook